trzecizakonfsspx.blogspot.com jest stroną Trzeciego Zakonu Bractwa Kapłańskiego świętego Piusa X w Polsce.
Znajdują się na niej najważniejsze informacje z życia naszej Duchowej Rodziny, intencje modlitewne oraz listy Duchowego Ojca, rozważania, biuletyny i wykłady. Intencje modlitewne obowiązują od każdego pierwszego dnia miesiąca.

wtorek, 3 listopada 2026

 LEKTURA DLA CZŁONKÓW III ZAKONU NA LISTOPAD 2026 R.

 

JEDEN BÓG, JEDNA WIARA

 

Papież św. Pius X był człowiekiem wiary, a obecnie wielu biskupów przestało być ludźmi wierzącymi, gdyż nie wierzą już w naszego Pana Jezusa Chrystusa i nie wiedzą, kim jest nasz Pan Jezus Chrystus. Od początku swojego pontyfikatu św. Pius X mówił w duchu wiary. Powiedział: Omnia instaurare in Christo  –  „Wszystko odnowić w Chrystusie”. Dla papieża nie istniał inny Bóg niż nasz Pan Jezus Chrystus: Bóg i Syn, zjednoczony z Ojcem i z Duchem Świętym. Tymi słowami kończymy wszystkie nasze modlitwy. Od chwili wstąpienia na Stolicę Piotrową św. Pius X pragnął ponownie potwierdzić, iż tylko nasz Pan Jezus Chrystus jest Bogiem i że tylko On posiada klucz do rozwiązania wszystkich naszych problemów. Właśnie nasz Pan Jezus Chrystus dał nam jedyną prawdziwą i pewną religię, a zatem jedyną drogę do zbawienia, ponieważ wszystko na ziemi musi być podporządkowane zbawieniu dusz. Nasz Pan (jak sam powiedział) jest jedyną drogą mogącą doprowadzić dusze do zbawienia: „Ja jestem drogą i prawdą i życiem”. Nie ma innych dróg zbawienia.

Święty Pius X nie chciał odstąpić od swoich przekonań i ponownie potwierdził, że istnieje tylko jedna droga do zbawienia, jedna droga szczęśliwości, prawdziwej cywilizacji; jedna droga prawdy – nasz Pan Jezus Chrystus. Natomiast tych wszystkich, którzy chcieliby znaleźć drogę poza naszym Panem Jezusem Chrystusem, papież starał się przyprowadzić na właściwą ścieżkę albo ich potępiał. Również miłość bliźniego powinna przede wszystkim służyć zbawieniu dusz dla [osiągnięcia] ich prawdziwego dobra, dla [osiągnięcia] ogólnego dobra, dla [dobra] dusz łącznie z ciałami, które są duszom podporządkowane. Ponieważ nasz Pan Jezus Chrystus stanowi jedyny przedmiot chrześcijańskiej miłości, jest również źródłem rzeczywistej miłości bliźniego, „katolickiej miłości bliźniego, która jedyna może poprowadzić narody kierunku osiągnięcia ideału cywilizacji”.  

Historia pokazała, że właśnie Kościół przyniósł prawdziwą cywilizację światu pogańskiemu [innymi słowy, ład społeczny w pełni zasługujący na miano cywilizacji]. Starożytni Grecy zbudowali piękne budowle i kiedy zwiedzamy ateński Akropol i pogańskie świątynie, to widzimy wspaniałą sztukę. Starożytni nie byli całkowicie pozbawieni rozsądku; ludzie nie mogą być wynaturzeni do tego stopnia, aby nie byli już nawet zdolni do prawidłowego rozumowania i tworzenia godnych podziwu dzieł sztuki. Odnosi się to także do Egipcjan, którzy wznieśli piramidy, nie można temu zaprzeczyć. Jednak na czym polegały obyczaje w tamtych epokach? Na niewolnictwie! Życie ludzkie  wcale się nie liczyło! Prawie we wszystkich religiach składane były ofiary z ludzi. Czytając Stary Testament, widzimy, że gdy tylko Żydzi oddalali się od Boga, aby przyjąć religie okolicznych ludów, to natychmiast zaczynali składać ofiary z ludzi. Nawet w psalmach możemy czytać o tym, że zabijali własne dzieci, aby złożyć je w ofierze Baalowi i innym pogańskim bożkom.

Ludy pogańskie tworzyły z pewnością godne podziwu dzieła sztuki, umiały obrabiać z złoto, tkać materiały; w czasach Salomona sztuka osiągnęła największy rozwój, nie tylko u Żydów, lecz również  i u pogan. Odkryte przez archeologów pałace Nabuchodonozora, faraonów w Egipcie czy królowej Saby przewyższają przepychem, bogactwem i pięknem każdy inny pałac zbudowany później, ale przepych ten był oparty na tyranii, ponieważ przywódcy, którzy kierowali tymi narodami, zagarniali wszystko  dla siebie; zmuszali wszystkich do pracy, aby zadowolić swoją ambicję, swoją dumę i pomnożyć osobistą sławę.  Istniały cywilizacje wyjątkowe na płaszczyźnie materialnej i artystycznej, lecz oparte o fałszywe zasady moralne. Jedynie Kościół, jedyna prawdziwa religia ustanowiona przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, przyniósł prawdziwą  cywilizację [rzeczywiście godną tej nazwy].  

Dziełem Kościoła jest prawdziwa miłość chrześcijańska, miłość bliźniego, godność małżeństwa, szacunek dla kobiety i dzieci a także zniesienie niewolnictwa. Kościół, wierny pouczeniom naszego Pana Jezusa Chrystusa, umożliwił rozwój prawdziwego społeczeństwa, w którym obowiązywał prymat prawdziwej religii. Powstawały wspaniałe katedry, opactwa, klasztory. Gdzie indziej znajdziemy takie świadectwa? Istnieją oczywiście klasztory buddyjskie, ale gdy popatrzymy, co się tam dzieje, gdy odkryjemy prawdę, natychmiast zauważymy, że pod maską, pod pozorem [dobra] panuje tam niemoralność. Zwolennicy fałszywych religii doprowadzają się do samozniszczenia. Samobójstwo przez spalenie staje się [w tej optyce] uczynkiem wartościowym moralnie, podejmowanym rzekomo po to, by udoskonalić w duszy jej duchowy pierwiastek i nadać jej wolność. Analogiczne praktyki spotykamy we wszystkich fałszywych religiach, a są to rzeczy absolutnie sprzeczne z Boskim prawem natury.

Święty Pius X wypowiadał się bardzo dobitnie, ale dziś nie mógłby już tak mówić bez napotykania na ostry sprzeciw. Po upływie blisko stulecia ludzie zatruci fałszywymi doktrynami uważają w większości, że religia katolicka nie jest jedyną  prawdziwą religią ustanowioną przez Boga. Wnioski nasuwają się same.  

 

(abp M. Lefebvre, Przeciw herezjom. Komentarz…, Te Deum Warszawa 2002, s. 265-268)     

poniedziałek, 5 października 2026

 LEKTURA DLA CZŁONKÓW III ZAKONU NA PAŹDZIERNIK 2026 R.

 

ZASADNICZA WADA LIBERALIZMU

 

W czwartej i ostatniej części encykliki [Libertas] papież [Leon XIII] najpierw dokładnie określa, co jest „główną wadą liberalizmu” i jak mówi, jest to „skłonność duszy” prowadząca do „negowania najwyższej władzy Boga oraz do odmowy podporządkowania się jej”. Taka jest w rzeczywistości istota liberalizmu. Gdy patrzymy na jego moralne i społeczne skutki, to jest się czego przerazić. Pomyślmy jednak, iż po okresie pogańskich prześladowań, przez co  najmniej dwanaście wieków, w ogromnej większości państw Europy służono Panu  Bogu i uznawano Go. A wraz z nawróceniem południowoamerykańskich Indian powstała nadzieja, że ujrzymy świat poddany naszemu Panu, poddany Prawdzie, a więc żyjący w duchu nadprzyrodzonym, tak jak tego pragnął Bóg.

Pęknięcie dokonało się za czasów protestantyzmu, lecz już przedtem, wraz z renesansem, pojawił się kult człowieka w połączeniu z uwielbieniem pogańskiej cywilizacji. Rozwinęło się to jak rak w ludzkim organizmie. Wkrótce doszło do powszechnej, a niekiedy krwawej rebelii, której ofiarą padło tylu katolików! Potem dokonał się bunt przeciwko katolickim zasadom, społeczeństwo stało się świeckie, bez Boga, a zatem powstało przeciwko Bogu, zostało zlaicyzowane. Co należy rozumieć przez słowo „sekularyzacja”, jak nie całkowitą utratę wiary? W całkowicie świeckim społeczeństwie zanika wymiar wiary, ginie również wszystko to, co kieruje wiarą. Tak więc, logicznie i nieuchronnie duch ten musiał przeniknąć do wnętrza Kościoła, który, zwłaszcza od czasu soboru [watykańskiego II] także ulega sekularyzacji: księża przestają wierzyć w Kościół, w łaskę, w sakramenty, a głęboki sens wiary ginie za czysto zewnętrznymi i płytkimi rytuałami. Kto pomagał w upowszechnianiu się tych błędów? Właśnie liberalni katolicy olśnieni ideami wolnościowymi. Wolność [człowieka] zamiast autorytetu Boga! Dziś jesteśmy świadkami rozkładu społeczeństwa cywilnego, rodziny i Kościoła. Musimy znaleźć przyczynę, która polega na ogromnym błędzie liberalizmu, w gruncie rzeczy będącym błędem protestantów, rozwijającym się z pomocą wolnomularstwa.

Liberalizm, podobnie jak każda inna choroba, może mieć różne stadia, lecz zawsze jest poważną chorobą. Kiedy ktoś zaczyna mieć wątpliwości co do władzy Boga nad ludźmi, nad społeczeństwem, to nie ma już powodu, żeby na tym poprzestać, bo gdy naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi odbierze się jakąś własność, to niebawem zostaną Mu odebrane także i inne dobra.

(abp M. Lefebvre, Przeciw herezjom. Komentarz…, Te Deum Warszawa 2002, s. 184-185)     

środa, 2 września 2026

 LEKTURA DLA CZŁONKÓW III ZAKONU NA WRZESIEŃ 2026 R.

 

TAJEMNICA JEZUSA CHRYSTUSA

(frag. drugi)

Czy ktokolwiek ma więc prawo być obojętnym na obecność Słowa Bożego pośród nas? To nie do pomyślenia! Bóg zechciał przyjść do nas. Kto więc ma prawo powiedzieć: „Pozwól mi po prostu żyć jak chcę. Nie potrzebuję Jezusa Chrystusa”? Fakt, że Bóg przyszedł, przybrał duszę i ciało takie jak nasze i zamieszkał pośród nas, miałby komuś być obojętny? To nie do pomyślenia! Zwłaszcza że przyszedł, aby wybawić nas od naszych grzechów. Przyszedł dla nas wszystkich, wszyscy bowiem jesteśmy grzesznikami. Przyszedł, aby umrzeć na krzyżu i wybawić nas od wiecznego potępienia. Czy więc ktokolwiek może pozostać na to obojętny? I jak można ośmielać się porównywać tę Osobę naszego Pana, Jezusa Chrystusa, do Mahometa, Buddy czy Lutra...? Jak wierzący katolik może mówić takie rzeczy? Jak może mówić o „religiach, wszystkich religiach i kulturach” w taki sposób, jak gdyby miały one jednakową wartość?

Pius VII otwarcie dał wyraz swemu oburzeniu, gdy zaprezentowano mu francuską konstytucję, która przyznawała wolność wszystkim religiom. Zaprotestował przeciwko określeniu „wszystkie religie”.
W ten sposób stawiano bowiem na jednej płaszczyźnie  świętą religię Boga, Pana naszego, Jezusa Chrystusa, oraz wszystkie herezje
i schizmy. Zbulwersowany tym faktem papież napisał do arcybiskupa Troyes: „Udaj się do króla. Powiedz mu, że to niedopuszczalne, aby katolicki monarcha, aby król, który uważa się za  katolika, zezwolił na wolność «wszystkich religii» bez rozróżnienia”. Pius VII był oburzony.
I podobne oburzenie odczuwać powinni wszyscy katolicy.

Nie można być katolikiem i nie odczuwać oburzenia, gdy słyszy się
o „wszystkich religiach”, przez co stawia się Chrystusa Pana na jednaj płaszczyźnie z Buddą i całą resztą. Ci ludzie nie wierzą już, że Chrystus jest Bogiem. Nie wierzą, że mamy do czynienia z Osobą Boską. To oczywiste. Czy Bóg wcielił się w różne osoby? W Buddę?
W Mahometa? W Lutra? Nie, jest tylko jeden Bóg-Człowiek – nasz Pan, Jezus Chrystus. Ma to ogromne konsekwencje i musimy zawsze być tego świadomi, o ile wierzymy w Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Jak już zauważyliśmy, to, co mówi na ten temat św. Jan jest bardzo ważne. Można to podsumować w następujący sposób: ten kto wyznaje, że Jezus Chrystus jest Bogiem, jest z Boga, kto zaś neguje ten fakt, jest antychrystem (por. 1 J 2, 22). Antychrystem!  Jest więc
z diabła. Święty Jan miał wiarę i potrafił wyciągać z niej właściwe wnioski.

Można dziś zadawać sobie pytanie, czy wśród ludzi nazywających siebie katolikami są jeszcze rzeczywiście jacyś prawdziwi katolicy, tak naturalne bowiem się stało dla nich mówienie o wolności religijnej
i wolności kultu. Zasad tych nie można  zaakceptować, są bowiem sprzeczne z godnością naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Jeśli je jednak odrzucicie, ludzie ci będą was oskarżać o brak tolerancji. Iluż katolików myśli dziś podobnie, nawet w naszych katolickich rodzinach?

Jeśli będziecie twierdzić, że jest tylko jedna prawdziwa religia, religia Pana naszego Jezusa Chrystusa, wszystkie zaś inne religie pochodzą od diabła, że są one z Antychrysta, bo odrzucają Bóstwo Chrystusa, to będą was oskarżać o brak tolerancji. „Chcecie więc powrotu do średniowiecza?”, będą szydzić.  Nie! Chcemy jedynie przypomnieć, że Chrystus Pan jest Królem. W dzień, w którym przyjdzie  On ponownie na obłokach, ludzie ci powiedzą: „O, rzeczywiście, On jest Królem, nie wierzyliśmy, że to możliwe”.

Tak, nasz Pan jest Królem i będzie Królem jedynym; nie będzie innego. Ludzie nie są w stanie tego pojąć. Są zarażeni liberalizmem, sekularyzmem. Naszemu Panu, Jezusowi Chrystusowi, odmawia się należnego Mu miejsca. 

 

(abp Marcel Lefebvre, Tajemnica Jezusa Chrystusa, Wyd. Te Deum Warszawa       2025, s. 33-35)