trzecizakonfsspx.blogspot.com jest stroną Trzeciego Zakonu Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X w Polsce.
Znajdują się na niej najważniejsze informacje z życia naszej Duchowej Rodziny, intencje modlitewne oraz listy Duchowego Ojca, rozważania, biuletyny i wykłady.

Intencje modlitewne obowiązują od każdego pierwszego dnia miesiąca (będą podawane kilka dni wcześniej),
rozważania na dany miesiąc będą zamieszczane ostatniego dnia miesiąca poprzedzającego.

czwartek, 8 lutego 2018

Rozważanie dla III Zakonu FSSPX na luty 2018 r.



ŻYCIE W GRZECHU CIĘŻKIM

Drekseliusz w dziele Józef (rozdz. 12), opisuje stan grzesznej duszy: „Dopóki grzech śmiertelny ciąży na duszy, żaden czyn, choćby był trudny i dobry, nie może być zasługujący. Możesz pójść na pielgrzymkę do Composteli1 i dojść aż do świątyni św. Jakuba, dręczyć postem ciało, rozdać na jałmużnę cały majątek, ale dopóki jesteś wrogiem Boga, niczego nie zasłużysz. Grzech śmiertelny wszystko zatruwa i zaprzepaszcza, zagrabia wszystkie wartości naszych czynów”.

(…)

ŻYCZENIA AUTORA

Życzę sobie i innym, aby u mnie oraz u każdego człowieka krzewiły się dobre uczynki. Przez nie odnawia się Mistyczny Dom Boży i przez nie uzyskuje się miłosierdzie Boże. Czyny nasze idą za nami. Ktoś wyraził się pobożnie: „Na pewno gdy nadejdzie dzień sądu, nie będziemy pytani, co czytaliśmy, lecz co czyniliśmy; ani też czy dobrze2 mówiliśmy, lecz czy religijnie żyliśmy”. Kiedy to nastąpi? „Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a wszyscy aniołowie z Nim” (Mt 25, 31). I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata” (Mt 25, 32-34).

(z: o. Stanisław od Jezusa Maryi Papczyński, W drodze do domu Ojca, Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich Warszawa-Stockbridge 2002, s. 157 i 160)


1Miasto Santiago de Compostela w Hiszpanii, w którym znajduje sioę sanktuarium św. Jakuba Apostoła, cel licznych pielgrzymek.
2Prawdopodbnie w sensie: mądrze, elokwentnie, erudycyjnie.

czwartek, 4 stycznia 2018

Rozważanie dla III Zakonu FSSPX na styczeń 2018 r.

Z pism kpt. marynarki Jana du Plessis

Zapiski osobiste, 11 maja 1909 r.:

Jakaż wielka radość i podniosła! Zostałem przyjęty [do Szkoły Morskiej]. O mój Boże, dzięki Ci. To jedno słowo mam wciąż na ustach. Co za łaska, ale i co za odpowiedzialność! Spraw, abym nie był niewdzięczny, o Boże! Odbierz mi raczej życie, niżby pycha, próżność, zmysłowość miały zagościć w moim sercu. Oficer marynarki, co za szczęście!... Staję się więc niewolnikiem, ale niewolnikiem własnej Ojczyzny.

Zapiski osobiste, 3 maja [1915 r., na pokładzie okrętu], Morze Jońskie:

W duszy każdego człowieka kryje się całe gniazdo wad, co – moim zdaniem – jest bardzo szczęśliwe i pożyteczne. Cnota bowiem polega na pokonywaniu czegoś. Przymioty naturalne, wrodzone, to coś jakby instynkty, nie mogą więc człowieka podnosić same przez się. A przecież trzeba wzbijać się w górę! Istnieje pewien rodzaj pokory nader niebezpiecznej, bo fałszywej, która sprawia, że człowiek mówi sobie: «Nie jestem święty, nie potrafiłbym mieć nic wspólnego z ludźmi świętymi». Że się nie jest świętym – być może, jest to nawet rzeczą pewną, bo świętym będzie się dopiero na tamtym świecie. Ale trzeba stać się świętym. To jest przecież istotny cel życia. Po cóż ukrywać to przed innymi i przed sobą? Czyż żołnierz uchylający się od pełnienia służby, zasługiwać może na zaufanie? A jakaż jest różnica między tak lichym żołnierzem a człowiekiem, który głosi, że nie jest powołany do świętości?

Zresztą człowiek nie ma nigdy powodu do wzbijania się w pychę. Można i należy szczycić się mianem chrześcijanina tak jak i mianem żołnierza, ale nie można chlubić się paru zwycięstwami, odniesionymi nad samym sobą. Zawsze można zrobić coś jeszcze lepiej niż dotychczas, bo to gniazdo wad jest ziemią niesłychanie urodzajną.

Zwycięzca w walce, którą wszyscy toczyć musimy na ziemi, otrzyma nagrodę na tamtym świecie. Myśmy tu generałami, co przygotowują plany bitwy i to niestrudzenie, bo nieprzyjaciel choć niewidzialny, choć się ukrywa, lecz obecny jest ciągle. Tym nieprzyjacielem jest śmierć, śmierć czynna i żywa. Anioł ciemności zrodził śmierć ciała; pokonał człowieka u zarania wieków, jako haracz zażądał naszego życia. Lecz Bóg chciał, aby nasza przegrana zamieniła się w zwycięstwo: przez śmierć możemy przejść do życia. Winniśmy więc sposobić się wciąż do walki ostatecznej, by nieprzyjaciel nie miał nawet możliwości wygranej.

Ład i porządek są rękojmią powodzenia. Trzeba koniecznie trzymać się jakiejś metody, jakiegoś systemu. Badając samego siebie poważnie, po całym szeregu niezliczonych upadków i przewinień, muszę zabrać się za siebie na serio. Od dawna i z własnego doświadczenia doszedłem do tych wniosków, które dziś znalazłem wyrażone przepięknie przez św. Jana od Krzyża: «Powściągać swój język, okiełznać wolność swoich myśli, usilnie starać się o to, by wszystkie swoje przywiązania zwracać ku Bogu – oto co w krótkim czasie rozpali w duszy prawdziwy ogień miłości bożej».

Powściągać swój język, unikając niekorzystnego wyrażania się o kimkolwiek. Pielęgnujmy w sobie tę myśl, że każdy człowiek żyje i walczy, i że każdy żołnierz, nawet ranny, a zwłaszcza ranny, zasługuje na naszą sympatię, a często i na podziw.

Powściągać swój język, bo on lubi zbytnio opiewać nas samych. Kto milczy – daje dowód rozumu, bo wystrzega się samochwalstwa.

Powściągać swój język, by unikać mówienia o rzeczach nieskromnych, do czego rozmowa nieopanowana, nie ujęta w karby łatwo doprowadzić może.

Okiełznać wolność swoich myśli, które z natury ulatują ku rzeczom nieczystym, ku obmowie, ku pysze.

Starać się usilnie zwracać myśli nasze ku Bogu. Nauka o Bogu jest nieskończona. Poznawanie Boga jest nieskończone, nieograniczone. Jakie to cudne pole dla pracy naszej myśli, dla studiów. Niechże więc umysł nasz przywyknie do wędrówek ku niebieskiemu Jeruzalem i nauczy się podziwiać jego piękno! Niech się stara poznać dzieła boże w ciągu wieków i tajemnice boże. Temat to obszerny, wystarczy na całe życie. Przez wrodzoną ciekawość zabiorę się chętnie do tej pracy.

A teraz streszczam się: milczenie i skupienie, lecz połączone z wiernym wypełnianiem obowiązków stanu i z rozrywkami umysłowymi, zmierzającymi do poznania Boga i Jego dzieł. Milczenie i skupienie z pamięcią na nieustanną obecność bożą.

Boże mój, błogosław moim postanowieniom! Czynię je dziś sercem obciążonym wielu przewinieniami. Niechże miłosierdzie Twoje wyrwie mnie z tego brudu, a łaska Twoja poprowadzi do celu ostatecznego. Amen.

(z: hr. J. du Plessis, Coraz wyżej! Bohaterskie życie Jana du Plessis komendanta sterowca „Dixmude” 1892-1923, Wydawnictwo Księży Jezuitów Kraków 1938, s. 89 i 142-144)



czwartek, 30 listopada 2017

Rozważanie dla III Zakonu FSSPX na grudzień 2017 r.

MACIERZYŃSTWO BOŻE

Godność najwyższa, nad którą większej być nie może! Nie może Bóg stworzyć doskonalszej, bardziej wzniosłej Matki, bo jest niemożliwym, by mógł być Syn więcej doskonały i wyższy w godności, niż Syn Maryi, Jezus. „Mógł Bóg stworzyć większy świat, niż ten istniejący, większe i piękniejsze niebo, lecz nie mógł stworzyć większej Matki niż swoją Matkę”. Godność ta macierzyństwa Bożego wysunęła Maryję na pierwszy plan wśród stworzenia i dlatego jest Ona pierworodna przed wszelkim stworzeniem. I może mówić o sobie – „Jam wyszła z ust Najwyższego, pierworodna między wszystkimi stworzeniem”.

(…)

UFNOŚĆ MARYI
Przypomina mi się opowieść słyszana od matki w wiośnianych dniach dziecięctwa o człowieku, który idąc za namiętną miłością, zaparł się wiary katolickiej i zwyczajów ojczystych. Gdy w końcu zdradzony i opuszczony oprzytomniał; gdy zrozumiał, jakie to świętości podeptał, zatęsknił za wiarą i ojczyzną... Udał się do rodziny, lecz brat odepchnął zimno zdrajcę; siostra odwróciła się od niego z pogardą. Wówczas nieszczęsny zawołał z rozpaczą: „O gdybym miał matkę!”. Lecz matki nie miał... i zginął samobójczo.

O gdybym miał matkę! Szczęśliwe dzieci Kościoła, bo z ich serc nigdy nie wyrwie się taki bezbrzeżnie smutny okrzyk. One mają Matkę, najlepszą z matek. Jej dobroć jest najczulsza. Nic nie potrafi odwrócić Jej serca od swych dzieci. Jedno tylko zamyka Jej serce... brak ufności w Jej macierzyńskie serce! Maryja naszą matką! To nie jakieś powiedzenie, marzenie, ale prawda najoczywistsza! Wszystkie dzieci Kościoła są członkami mistycznego ciała, którego głową jest Chrystus. „I On jest głową ciała Kościoła..., bo w Nim upodobało się, aby wszystka doskonałość mieszkała”. Tym samym więc Maryja, będąc Matką Jezusa, jest i naszą Matką. Ta idea pieczołowitego macierzyństwa Maryi nad ludzkością tak silnie się zrosła z chrystianizmem; tak się zespoliła z naszą wiarą , że bez niej byłby Kościół dziwnie osamotniony. I od przejęcia się tą ideą opieki macierzyńskiej Maryi nad nami, od wprowadzenia tej myśli w życie, zależy cały rozkwit życia naszej duszy. Niech więc wszyscy mają obraz Maryi w duszy! Lecz niezamglony, daleki; tylko bliski, serdeczny, ukochany, na każdy dzień, przy każdej czynności, jak fotografia matki ziemskiej – na sercu...

(z: o. Bernard od Matki Bożej, Boży Kwiat co z ziemi niebios dosięgnął,
Drukarnia „Powściągliwość i Praca” Kraków [1937], s. 21 i 29-30)


piątek, 3 listopada 2017

Rozważanie dla III Zakonu FSSPX na listopad 2017 r.


OŚWIADCZENIE ABPA LEFEBVRE’A Z DNIA 21 LISTOPADA 1974 R.
(w 43. rocznicę Oświadczenia

Całym sercem i całą duszą przywiązani jesteśmy do katolickiego Rzymu, strażnika wiary katolickiej i, koniecznej dla zachowania wiary, Tradycji; do Wiecznego Rzymu, nauczyciela mądrości i prawdy.

Odrzucamy natomiast i zawsze odrzucaliśmy wierność Rzymowi tendencji neomodernistycznych i neoprotestanckich, które jasno doszły do głosu na II soborze watykańskim, oraz w reformach posoborowych.

Wszystkie te reformy przyczyniły się i nadal się przyczyniają do upadku Kościoła, ruiny kapłaństwa, zniszczenia Najświętszej Ofiary Mszy i sakramentów, zaniku życia religijnego, naturalistycznego i teilhardowskiego nauczania w uniwersytetach, seminariach duchownych, w katechezie; nauczanie to wyrosło z liberalizmu i protestantyzmu, i już wielokrotnie było uroczyście potępiane przez Nauczycielski Urząd Kościoła.

Żaden autorytet, nawet najwyższy w hierarchii, nie może nas zmusić do wyrzeczenia się lub uszczuplenia naszej wiary, tak jak od dziewiętnastu stuleci jest ona formułowana i głoszona przez Nauczycielski Urząd Kościoła.

Święty Paweł Apostoł powiada: „A gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosili wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty!” (Gal 1, 8). Czy nie o tym właśnie przypomina nam dziś Ojciec Święty? A jeśli nawet pomiędzy jego słowami i czynami istnieje pewna sprzeczność, jak na przykład w przypadku aktów dykasterii, to my wybieramy to, czego Kościół zawsze nauczał, głusi zaś jesteśmy na destrukcyjne nowinki.

Nie można dokonywać głębokich zmian w obszarze lex orandi (liturgii), nie zmieniając zarazem lex credendi (nauki o wierze). Nowej mszy odpowiada nowy katechizm, nowe kapłaństwo, nowe seminaria, nowe uniwersytety, charyzmatyczny, pentekostalny Kościół – rzeczy przeciwstawne prawowierności i Urzędowi Nauczycielskiemu całej dotychczasowej historii.

Ponieważ reformy te zrodziły się z ducha modernizmu i liberalizmu, są z gruntu zatrute; zrodziły się one z herezji, choćby nawet nie wszystkie ich akty były wprost heretyckie! Dlatego też dla każdego wiernego i czujnego katolicka jest rzeczą niemożliwą przyjęcie tych reform i podporządkowanie się im w jakikolwiek sposób.

Jedyna możliwa postawa wierności wobec Kościoła i nauki katolickiej, ze względu na nasze zbawienie, polega na kategorycznym odrzuceniu przyjęcia tych reform.

Dlatego też kontynuujemy nasze dzieło kształcenia kapłanów bez goryczy, rebelii, bez gniewu, pod gwiazdą Urzędu Nauczycielskiego wszystkich czasów, przekonani o tym, że jest to największa posługa , jaką możemy oddać Kościołowi Katolickiemu, papieżowi i przyszłym pokoleniom.

Dlatego trwamy przy wszystkim, w co wierzył i co praktykował w wierze Kościół wszystkich czasów przed modernistycznym wpływem soboru: w moralności, kulcie, nauczaniu katechizmu, w kształceniu księży, w instytucjach kościelnych i we wszystkim, co zostało dotychczas skodyfikowane; czekamy, kiedy prawdziwe światło Tradycji rozproszy mroki, jakie spowiły niebo nad Wiecznym Rzymem.

Czyniąc tak w łasce Bożej i z pomocą Najświętszej Maryi Panny, św. Józefa, św. papieża Piusa X, jesteśmy przekonani, że pozostajemy wierni Kościołowi Rzymsko-katolickiemu, jak również wszystkim następcom św. Piotra, i że w ten sposób jesteśmy fideles dispensatores mysteriorum Domini Nostri Jesu Christi in Spiritus Sancto - „wiernymi szafarzami tajemnic Pana Naszego Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Amen.

+ Marcel Lefebvre





(za: ks. Stephan Maessen, Hoc est enim Corpus meum…, Wyd. Te Deum Warszawa 1997, s. 127-128)


sobota, 30 września 2017

Rozważanie dla III Zakonu FSSPX na październik 2017 r.


NIEPOKALANA

„Cała piękna jest i zmazy w Niej nie masz!”

„Jasnością jest wiecznej światłości i obrazem bez zmazy Boskiego Majestatu”.

„Tchnieniem jest Bożej mocy i czystym wpływem jasności Boga wszechmogącego i dlatego nic skalanego do Niej nie wchodzi”.

„Wyniesiona jest w górę jako drzewo cedrowe w Libanie, wywyższona jako palma w Kades… Jako piękna oliwka na polu i jako jawor ponad wodami… A swą niepokalanością jako mirra wyborna daje słodkość wonności… jako balsam najczystszy rozlewa zapachy”.

A imię Jej, które ludziom podała, przez pokorną pasterkę w massabielskiej grocie – Niepokalane Poczęcie!

Godność macierzyństwa Bożego wymagała w Maryi największych łask i dlatego jest Ona pełna łaski. Łaska uświęca duszę. Musiała ja więc Maryja mieć w całej pełni, by dusza Jej była zdolna do tak bliskiego zetknięcia się z Bogiem po trzykroć świętym.

I łaski tej otrzymała pełnie tak obfitą, że nikt więcej otrzymać nie może. „Zdrowaś Maryjo, łaski pełna” - pozdrowił Ją anioł. „Rozlana jest łaska ma ustach twoich” - mówi o Niej Duch Święty. „We mnie wszelka łaska drogi i prawdy, we mnie wszystko, nadzieja żywota i cnoty...”, „Kto mnie znajdzie, znajdzie żywot i zaczerpnie zbawienia od Pana” - mówi sama o sobie.

„O Pani nasza, najświętsza Bogarodzico, łaski pełna, morze niewyczerpane bożych łask, tajemnic, hojności i darów” - woła do Niej Kościół święty.

Jest więc najświętsza Dziewica najdoskonalszym bożym stworzeniem i żadne Jej nie przewyższa. Ona jest Królową wszystkich stworzeń. Jako Królowa swą godnością przewyższa wszystkich podwładnych i gdyby ktoś osiągnął wyższą godność, tym samym byłby ponad Nią. W całym więc świecie stworzonym nie może być doskonalszej istoty nad Maryję. Ona wszystkie przewyższa.

„Wywyższona jesteś, święta Boża Rodzicielko, ponad wszystkie chóry aniołów do królestw wiekuistych!” Płaszczem Twym – słońce łaski, na skroni Twojej korona z gwiazd dwunastu – korona dostojeństwa najwyższego, pod stopy Twoje ściele się księżyc, a w kornym pokłonie hołdy Ci niosą wszystkie stworzenia. Najcudowniejsza ze wszystkich dzieł Boga, korona Jego wszechmocy!

Oto kilka myśli wysnutych u stóp Niepokalanej, pod wpływem Jej niewidocznego, a jednak odczuwalnego spojrzenia. Tak radosne te myśli, bo największym szczęściem dziecka to myśleć o godności i przymiotach swej Matki.

Najświętsza Dziewica, Matka nasza – najdoskonalszym Bożym dziełem, której żadne inne nie przewyższy! Co nam przynosi ta myśl? Nie tylko uwielbienie dla tej Jej wielkości. Nie tylko radość niewymowną z powodu takiego wyniesienia naszej Matki, ale również i ufność bezgraniczną! Wszak wszystkie skarby Matki są własnością dzieci! Wszystko, co Maryja otrzymała, dla nas ma! „Razem z Nią przyszły mi wszystkie dobra…, u boku Jej znalazłem zdroje życia”.
(z: o. Bernard od Matki Bożej OCD, Boży Kwiat co z ziemi niebios dosięgnął, Drukarnia „Powściągliwość i Praca” Kraków [1937], s. 22-24)

czwartek, 31 sierpnia 2017

Rozmyślanie dla członków III Zakonu FSSPX na wrzesień 2017 r.


CHWILA ZASTANOWIENIA SIĘ NAD SOBĄ
(Ad astra. Myśli i czytania religijne, zebrała i ułożyła Maria Tańska, Warszawa [1917], s. 301-303)

Gdy się nad sobą samym zastanawiam, Boże, czuję się złożonym z dwu pierwiastków: ciała i ducha; czuje, że jestem zwierzęciem i duchem zarazem i że na przewadze jednego z tych pierwiastków polega moje człowieczeństwo, a zarazem świadome odczucie Twojej we mnie cząstki. Ciało służy mi do utrzymania istoty zwierzęcej, duch wiedzie mnie do wyżyn napełnionych Twoim Boskim duchem. Zmysły i ciało łączą mnie ze światem, dusza zaś z Tobą, Boże, i dlatego powołaniem moim jest dążyć do najwyższych doskonałości, do całkowitego zespolenia się z Twoim Duchem, stania się podobnym Tobie; kochania tak, jak Ty kochasz. Dopomóż mi, Ojcze, by miłość moja była czystą; bym kochał dobro i prawdę dla Ciebie; by mi obcymi były korzyści, jakie mogą dobro otaczać; obca próżność i chwała, jaka z prawdy dla mnie wypłynie, lecz by mi na drodze życia świeciła jak gwiazda przewodnia czysta idea miłości i prawdy Bożej.

Przeszkodą do czystej miłości może być miłość samego siebie. Będę się więc starał przezwyciężyć ją, aby mi nie była przeszkodą w mej drodze do Ciebie, Ojcze. Siebie tylko kocham, gdy jedynie sobie samemu dobrze życzę, a nie mam na względzie i innych; kocham siebie samego, gdy dobrze czynię dla honoru i chwały na świecie, gdy w czynnościach moich mam wzgląd tylko na siebie a nie na ludzi lub dobro ogólne, gdy moje namiętności staram się zaspokoić bez względu na to, czy tym wyrządzam krzywdę bliźniemu. Własna więc miłość sprzeciwia się miłości czystej, dlatego, o Boże, wyniszcz zawiązek miłości własnej w mym sercu i rozpal w nim świętsze, czystsze ognisko Bożej miłości. Naucz mnie kochać bliźnich, być dla nich pożytecznym i dobrym, prowadź mnie swoją ukochaną ręką; spraw, abym z dobrych uczynków czerpał rozkosz; pozwól, aby moje serce się cieszyło, gdy innym dobrze życzy i każdemu jest pożyteczne.

Jeżeli zdobędę wyższe w społeczeństwie stanowisko, niech mnie wielkość jego nie zaślepia; niech czuję, że im wyżej stanąć mi pozwoliłeś, Boże, tym więcej masz prawo żądać ode mnie; że postawiłeś mnie tam nie dlatego, bym pysze własnej, lecz pożytkowi ogólnemu, służyć chciał i umiał.

Spraw, Pani, by majątek miał dla mnie tylko znaczenie środka do świadczenia innym dobra; bym na wszystko, co mam, to jest na talenty, wiedzę, godności, uznanie ludzkie, majątek, zapatrywał się jako na dary Twojej miłości powierzone mi po to, abym w miłości dla innych starał się być podobnym do Ciebie.

Amen.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Rozmyślanie na sierpień 2017


DWA POZDROWIENIA
(tekst pt. Zwyczaje chińskie w: „Pochodnia Seraficka” R. I: 1926, nr 6, s. 190-191)

Ojciec Antoni Dau, misjonarz franciszkański w prowincji Shensi w Chinach opisuje zwyczaj pozdrowienia chińskiego: Scen fu, celò main? To znaczy: „Ojcze mój, czyś jadł, czy nie?”. Odpowiada się: Celò – Tak, jadłem. Takie pozdrowienie obija się o uszy przy każdym spotkaniu. Dla nas przybyłych z Europy dziwnym się wydaje takie pozdrowienie, lecz trzeba wiedzieć, że Chińczycy są narodem bez ideałów i bez szlachetności uczuć, stąd łatwiej się pojmie znaczenie i podstawę używania takiego pozdrowienia. Naród, który wyznaje najbrutalniejszy materializm; który nie wierzy w nic poza danymi swoich zmysłów; który żyje jedynie dla zmysłowości; który materializuje duchy, szuka tylko zbytku, zabaw, ryżu i opium. Naród, który w zaspokojeniu niskich żądz znajduje całe swoje szczęście, nie pojmuje pozdrowienia: „Witam” lub „Dzień dobry”. Nawet nie można tego przetłumaczyć na język chiński. Ich cała inteligencja mieści się w żołądku. Dlatego ten jest wielkim w ich mniemaniu i godnym szacunku, kto ma wielki brzuch. Stąd pozdrowienie „Czy jadłeś?” ma znaczenie: czy jesteś zadowolony ze swojego żołądka?

Z drugiej strony takie pozdrowienie jest prawdziwą ironią, albowiem nie ma tu mleka, ani sera, nie ma wina, ni oleju, nawet nie ma wody do picia, brak sałaty, kartofli, cebuli, fig, śliwek, winogron, melonów. I wobec tego pytają się: „Czyś jadł?”. Naturalnie trzeba odpowiedzieć, że się jadło, aby nie być posądzonym o brak oświaty. Na szczęście pomiędzy chrześcijanami coraz rzadziej się słyszy takie pozdrowienie, gdyż misjonarze wprowadzają pozdrowienie katolickie: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”. Bez chrześcijaństwa nie ma tu mowy o jakiejś cywilizacji i postępie tak moralnym, jak i materialnym. Musi najpierw zaniknąć pozdrowienie: „Czyś jadł?”, a następnie wejść w użycie pozdrowienie Chrystusowe.