trzecizakonfsspx.blogspot.com jest stroną Trzeciego Zakonu Bractwa Kapłańskiego świętego Piusa X w Polsce.
Znajdują się na niej najważniejsze informacje z życia naszej Duchowej Rodziny, intencje modlitewne oraz listy Duchowego Ojca, rozważania, biuletyny i wykłady. Intencje modlitewne obowiązują od każdego pierwszego dnia miesiąca.

poniedziałek, 5 października 2026

 LEKTURA DLA CZŁONKÓW III ZAKONU NA PAŹDZIERNIK 2026 R.

 

ZASADNICZA WADA LIBERALIZMU

 

W czwartej i ostatniej części encykliki [Libertas] papież [Leon XIII] najpierw dokładnie określa, co jest „główną wadą liberalizmu” i jak mówi, jest to „skłonność duszy” prowadząca do „negowania najwyższej władzy Boga oraz do odmowy podporządkowania się jej”. Taka jest w rzeczywistości istota liberalizmu. Gdy patrzymy na jego moralne i społeczne skutki, to jest się czego przerazić. Pomyślmy jednak, iż po okresie pogańskich prześladowań, przez co  najmniej dwanaście wieków, w ogromnej większości państw Europy służono Panu  Bogu i uznawano Go. A wraz z nawróceniem południowoamerykańskich Indian powstała nadzieja, że ujrzymy świat poddany naszemu Panu, poddany Prawdzie, a więc żyjący w duchu nadprzyrodzonym, tak jak tego pragnął Bóg.

Pęknięcie dokonało się za czasów protestantyzmu, lecz już przedtem, wraz z renesansem, pojawił się kult człowieka w połączeniu z uwielbieniem pogańskiej cywilizacji. Rozwinęło się to jak rak w ludzkim organizmie. Wkrótce doszło do powszechnej, a niekiedy krwawej rebelii, której ofiarą padło tylu katolików! Potem dokonał się bunt przeciwko katolickim zasadom, społeczeństwo stało się świeckie, bez Boga, a zatem powstało przeciwko Bogu, zostało zlaicyzowane. Co należy rozumieć przez słowo „sekularyzacja”, jak nie całkowitą utratę wiary? W całkowicie świeckim społeczeństwie zanika wymiar wiary, ginie również wszystko to, co kieruje wiarą. Tak więc, logicznie i nieuchronnie duch ten musiał przeniknąć do wnętrza Kościoła, który, zwłaszcza od czasu soboru [watykańskiego II] także ulega sekularyzacji: księża przestają wierzyć w Kościół, w łaskę, w sakramenty, a głęboki sens wiary ginie za czysto zewnętrznymi i płytkimi rytuałami. Kto pomagał w upowszechnianiu się tych błędów? Właśnie liberalni katolicy olśnieni ideami wolnościowymi. Wolność [człowieka] zamiast autorytetu Boga! Dziś jesteśmy świadkami rozkładu społeczeństwa cywilnego, rodziny i Kościoła. Musimy znaleźć przyczynę, która polega na ogromnym błędzie liberalizmu, w gruncie rzeczy będącym błędem protestantów, rozwijającym się z pomocą wolnomularstwa.

Liberalizm, podobnie jak każda inna choroba, może mieć różne stadia, lecz zawsze jest poważną chorobą. Kiedy ktoś zaczyna mieć wątpliwości co do władzy Boga nad ludźmi, nad społeczeństwem, to nie ma już powodu, żeby na tym poprzestać, bo gdy naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi odbierze się jakąś własność, to niebawem zostaną Mu odebrane także i inne dobra.

(abp M. Lefebvre, Przeciw herezjom. Komentarz…, Te Deum Warszawa 2002, s. 184-185)     

środa, 2 września 2026

 LEKTURA DLA CZŁONKÓW III ZAKONU NA WRZESIEŃ 2026 R.

 

TAJEMNICA JEZUSA CHRYSTUSA

(frag. drugi)

Czy ktokolwiek ma więc prawo być obojętnym na obecność Słowa Bożego pośród nas? To nie do pomyślenia! Bóg zechciał przyjść do nas. Kto więc ma prawo powiedzieć: „Pozwól mi po prostu żyć jak chcę. Nie potrzebuję Jezusa Chrystusa”? Fakt, że Bóg przyszedł, przybrał duszę i ciało takie jak nasze i zamieszkał pośród nas, miałby komuś być obojętny? To nie do pomyślenia! Zwłaszcza że przyszedł, aby wybawić nas od naszych grzechów. Przyszedł dla nas wszystkich, wszyscy bowiem jesteśmy grzesznikami. Przyszedł, aby umrzeć na krzyżu i wybawić nas od wiecznego potępienia. Czy więc ktokolwiek może pozostać na to obojętny? I jak można ośmielać się porównywać tę Osobę naszego Pana, Jezusa Chrystusa, do Mahometa, Buddy czy Lutra...? Jak wierzący katolik może mówić takie rzeczy? Jak może mówić o „religiach, wszystkich religiach i kulturach” w taki sposób, jak gdyby miały one jednakową wartość?

Pius VII otwarcie dał wyraz swemu oburzeniu, gdy zaprezentowano mu francuską konstytucję, która przyznawała wolność wszystkim religiom. Zaprotestował przeciwko określeniu „wszystkie religie”.
W ten sposób stawiano bowiem na jednej płaszczyźnie  świętą religię Boga, Pana naszego, Jezusa Chrystusa, oraz wszystkie herezje
i schizmy. Zbulwersowany tym faktem papież napisał do arcybiskupa Troyes: „Udaj się do króla. Powiedz mu, że to niedopuszczalne, aby katolicki monarcha, aby król, który uważa się za  katolika, zezwolił na wolność «wszystkich religii» bez rozróżnienia”. Pius VII był oburzony.
I podobne oburzenie odczuwać powinni wszyscy katolicy.

Nie można być katolikiem i nie odczuwać oburzenia, gdy słyszy się
o „wszystkich religiach”, przez co stawia się Chrystusa Pana na jednaj płaszczyźnie z Buddą i całą resztą. Ci ludzie nie wierzą już, że Chrystus jest Bogiem. Nie wierzą, że mamy do czynienia z Osobą Boską. To oczywiste. Czy Bóg wcielił się w różne osoby? W Buddę?
W Mahometa? W Lutra? Nie, jest tylko jeden Bóg-Człowiek – nasz Pan, Jezus Chrystus. Ma to ogromne konsekwencje i musimy zawsze być tego świadomi, o ile wierzymy w Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Jak już zauważyliśmy, to, co mówi na ten temat św. Jan jest bardzo ważne. Można to podsumować w następujący sposób: ten kto wyznaje, że Jezus Chrystus jest Bogiem, jest z Boga, kto zaś neguje ten fakt, jest antychrystem (por. 1 J 2, 22). Antychrystem!  Jest więc
z diabła. Święty Jan miał wiarę i potrafił wyciągać z niej właściwe wnioski.

Można dziś zadawać sobie pytanie, czy wśród ludzi nazywających siebie katolikami są jeszcze rzeczywiście jacyś prawdziwi katolicy, tak naturalne bowiem się stało dla nich mówienie o wolności religijnej
i wolności kultu. Zasad tych nie można  zaakceptować, są bowiem sprzeczne z godnością naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Jeśli je jednak odrzucicie, ludzie ci będą was oskarżać o brak tolerancji. Iluż katolików myśli dziś podobnie, nawet w naszych katolickich rodzinach?

Jeśli będziecie twierdzić, że jest tylko jedna prawdziwa religia, religia Pana naszego Jezusa Chrystusa, wszystkie zaś inne religie pochodzą od diabła, że są one z Antychrysta, bo odrzucają Bóstwo Chrystusa, to będą was oskarżać o brak tolerancji. „Chcecie więc powrotu do średniowiecza?”, będą szydzić.  Nie! Chcemy jedynie przypomnieć, że Chrystus Pan jest Królem. W dzień, w którym przyjdzie  On ponownie na obłokach, ludzie ci powiedzą: „O, rzeczywiście, On jest Królem, nie wierzyliśmy, że to możliwe”.

Tak, nasz Pan jest Królem i będzie Królem jedynym; nie będzie innego. Ludzie nie są w stanie tego pojąć. Są zarażeni liberalizmem, sekularyzmem. Naszemu Panu, Jezusowi Chrystusowi, odmawia się należnego Mu miejsca. 

 

(abp Marcel Lefebvre, Tajemnica Jezusa Chrystusa, Wyd. Te Deum Warszawa       2025, s. 33-35)

środa, 5 sierpnia 2026

 LEKTURA DLA CZŁONKÓW III ZAKONU NA SIERPIEŃ 2026 R.

 

PO KONSEKRACJACH BISKUPICH

Przemówienie J.E. Abpa Marcela Lefebvre'a z 8 grudnia 1988 r. wygłoszone w seminarium Świętego Proboszcza z Ars we Flavigny-sur-Ozérain (fragmenty).

„Następnie przyszły święcenia biskupie. Można się było obawiać fali odejść, jak niektórzy to zapowiadali. Ale trzeba z podziwem stwierdzić, jak bardzo skutecznie zareagowali wierni, wykazując nadzwyczajne zrozumienie swoich zadań. Pokazali oni, że posiadają prawdziwego ducha Kościoła. Bez wątpienia tu i ówdzie istniały obawy, wahania, ale koniec końców uznali oni w pełni, że nie ma innego wyjścia niż to, na które ja się zdecydowałem. Jeśli bowiem nie będzie biskupów, nie będzie również  kapłanów i w ogóle niczego nie będzie. Nie będzie również Tradycji. Nie można zdawać się na biskupów soborowych [soborowego ducha] z ich charyzmatyzmem, z ich ekumenizmem, z ich szkodliwymi decyzjami w odniesieniu do liturgii, [nie można zdawać się] na ich coraz bardziej niezrozumiały sposób myślenia. Jeśli się już raz od nich odeszło, nie można już do nich wrócić. (…)

Próbuje się nas zniszczyć! I to ma być zbawianie dusz? I to ma być Kościół? Sekta opanowała Rzym, opanowała Kościół, i wykorzystuje jego autorytet, aby zniszczyć Kościół przeszłości. Mają oni wypaczone umysły i wyobrażają sobie, że to orientowanie  się na świat, ten uniwersalizm, ten ekumenizm, który przejawiają, jest religią przyszłości i tym, co Kościół na nowo ożywi. Nie wykazuje się już troski o dusze, zajmuje się tylko tymi wielkimi zgromadzeniami, które są bardziej polityczne niż kościelne czy duchowe. Jest to godna pożałowania sytuacja i trudno sobie wyobrazić, kiedy i jak może się to zakończyć. Umysły są tak spaczone, tak nastawione przeciwko Tradycji, że są one również przeciwko przeszłości Kościoła. (…)

Bogu dzięki Bractwo nie pozostaje osamotnione. Ono przechowuje skarb Kościoła  wspólnie z dominikanami, dominikankami, kapucynami, z kapłanami ks. Lecareux [tak było w 1988 r., dziś ta lista może wyglądać nieco inaczej, kogoś mogło zabraknąć, ktoś mógł przybyć – dopowiedzenie red.]. Wcale nie twierdzimy, jak nam się to niesłusznie przypisuje, że jesteśmy osamotnieni. Jesteśmy zjednoczeni z tymi wszystkimi, którzy chcą kontynuować Kościół katolicki, i to zgodnie z nauką papieży, którą ci głosili zawsze przez XIX wieków aż do II soboru watykańskiego. Bractwo nie jest ani partią, ani sektą opartą na folklorze. Nie chodzi o nic takiego. Sytuacja jest znacznie poważniejsza. My chcemy bronić nie tylko liturgii. Oczywiście liturgia jest wyrazem naszej wiary i nie chcemy, żeby była atakowana i wypaczana, ale to problemy wiary są decydujące.

Liberałowie  nie wierzą już w boskość naszego Pana Jezusa Chrystusa i nie chcą, aby jeszcze w nią wierzono. Wszystkie podstawowe pojęcia Kościoła zostają obalone [zmienione, wypaczone] przez liberałów. Tak więc na przykład wiara nie jest dla nich czymś obiektywnym, samym w sobie trwałym, ale czysto religijnym uczuciem. André Frossard cytuje swojej książce [pt. Nie lękajcie się. Rozmowy z Janem Pawłem II, Znak Kraków 2005] definicję Jana Pawła II jego własnej wiary: «Moja wiara jest to ujawnianie się mojej podświadomości». To odpowiada dokładnie definicji modernistycznej. Albowiem jeśli wiara jest wytworem  podświadomości, każdy może posiadać swoją własną wiarę. W ten sposób doszło do Asyżu. Szanuje się wiarę drugiego człowieka, ponieważ jego podświadomość mówi mu, czym [kim] jest Bóg. To właśnie mówi mu jego podświadomość, jego uczucie. Respektujemy zatem i szanujemy uczucia religijne mahometan, fetyszystów i wszystkich innych. Ale to jest herezja! To jest całkowita zmiana religii! Kościół na podstawie Tradycji uczy nas czegoś całkiem przeciwnego, mianowicie tego, że nasza wiara jest związana z nauką naszego Pana Jezusa Chrystusa, z Objawieniem. Nie możemy wybierać danego nam Objawienia wedle własnego widzimisię, tylko mamy do niego mocno przylgnąć naszym rozumem. To jest wiara. Musimy się podporządkować Credo, Katechizmowi Soboru Trydenckiego. Tego nie da się zmienić. (…)

Martwimy się z powodu tych wszystkich, którzy się od nas odłączają, ale jeśli chcemy zachować Tradycję, naprawdę nie mamy innego wyboru. Musimy być wolni od kompromisów zarówno w odniesieniu do sedewakantyzmu, jak i w odniesieniu do tych, którzy chcą być bezwarunkowo podporządkowani władzom kościelnym. My chcemy pozostać związani z naszym Panem Jezusem Chrystusem. Ale sobór watykański II zdetronizował naszego Pana. My natomiast chcemy pozostać wierni naszemu Panu, Królowi, Księciu i Władcy całego świata. Nie możemy odejść od tej  linii postępowania. Gdy pytają nas, kiedy dojdzie do naszego pojednania z Rzymem, moja odpowiedź jest prosta: «Kiedy Rzym z powrotem wyniesie na tron naszego Pana Jezusa Chrystusa». Nie możemy być jednej myśli z tymi, którzy zdetronizowali naszego Pana Jezusa Chrystusa. W dniu, w którym uznają naszego Pana za Króla ludów i narodów, powrócą nie do nas, tylko do Kościoła katolickiego, w którym my trwamy”.    

 

(z: Aby Kościół trwał. Arcybiskup Marcel Lefebvre w obronie Kościoła i papiestwa. Dokumenty z lat 1971 – 1990, Te Deum Warszawa 2011, s. 246-264)