LEKTURA DLA CZŁONKÓW III ZAKONU NA SIERPIEŃ 2026 R.
PO KONSEKRACJACH BISKUPICH
Przemówienie J.E. Abpa Marcela Lefebvre'a z 8 grudnia 1988 r. wygłoszone w seminarium Świętego Proboszcza z Ars we Flavigny-sur-Ozérain (fragmenty).
„Następnie przyszły święcenia biskupie. Można się było obawiać fali odejść, jak niektórzy to zapowiadali. Ale trzeba z podziwem stwierdzić, jak bardzo skutecznie zareagowali wierni, wykazując nadzwyczajne zrozumienie swoich zadań. Pokazali oni, że posiadają prawdziwego ducha Kościoła. Bez wątpienia tu i ówdzie istniały obawy, wahania, ale koniec końców uznali oni w pełni, że nie ma innego wyjścia niż to, na które ja się zdecydowałem. Jeśli bowiem nie będzie biskupów, nie będzie również kapłanów i w ogóle niczego nie będzie. Nie będzie również Tradycji. Nie można zdawać się na biskupów soborowych [soborowego ducha] z ich charyzmatyzmem, z ich ekumenizmem, z ich szkodliwymi decyzjami w odniesieniu do liturgii, [nie można zdawać się] na ich coraz bardziej niezrozumiały sposób myślenia. Jeśli się już raz od nich odeszło, nie można już do nich wrócić. (…)
Próbuje się nas zniszczyć! I to ma być zbawianie dusz? I to ma być Kościół? Sekta opanowała Rzym, opanowała Kościół, i wykorzystuje jego autorytet, aby zniszczyć Kościół przeszłości. Mają oni wypaczone umysły i wyobrażają sobie, że to orientowanie się na świat, ten uniwersalizm, ten ekumenizm, który przejawiają, jest religią przyszłości i tym, co Kościół na nowo ożywi. Nie wykazuje się już troski o dusze, zajmuje się tylko tymi wielkimi zgromadzeniami, które są bardziej polityczne niż kościelne czy duchowe. Jest to godna pożałowania sytuacja i trudno sobie wyobrazić, kiedy i jak może się to zakończyć. Umysły są tak spaczone, tak nastawione przeciwko Tradycji, że są one również przeciwko przeszłości Kościoła. (…)
Bogu dzięki Bractwo nie pozostaje osamotnione. Ono przechowuje skarb Kościoła wspólnie z dominikanami, dominikankami, kapucynami, z kapłanami ks. Lecareux [tak było w 1988 r., dziś ta lista może wyglądać nieco inaczej, kogoś mogło zabraknąć, ktoś mógł przybyć – dopowiedzenie red.]. Wcale nie twierdzimy, jak nam się to niesłusznie przypisuje, że jesteśmy osamotnieni. Jesteśmy zjednoczeni z tymi wszystkimi, którzy chcą kontynuować Kościół katolicki, i to zgodnie z nauką papieży, którą ci głosili zawsze przez XIX wieków aż do II soboru watykańskiego. Bractwo nie jest ani partią, ani sektą opartą na folklorze. Nie chodzi o nic takiego. Sytuacja jest znacznie poważniejsza. My chcemy bronić nie tylko liturgii. Oczywiście liturgia jest wyrazem naszej wiary i nie chcemy, żeby była atakowana i wypaczana, ale to problemy wiary są decydujące.
Liberałowie nie wierzą już w boskość naszego Pana Jezusa Chrystusa i nie chcą, aby jeszcze w nią wierzono. Wszystkie podstawowe pojęcia Kościoła zostają obalone [zmienione, wypaczone] przez liberałów. Tak więc na przykład wiara nie jest dla nich czymś obiektywnym, samym w sobie trwałym, ale czysto religijnym uczuciem. André Frossard cytuje swojej książce [pt. Nie lękajcie się. Rozmowy z Janem Pawłem II, Znak Kraków 2005] definicję Jana Pawła II jego własnej wiary: «Moja wiara jest to ujawnianie się mojej podświadomości». To odpowiada dokładnie definicji modernistycznej. Albowiem jeśli wiara jest wytworem podświadomości, każdy może posiadać swoją własną wiarę. W ten sposób doszło do Asyżu. Szanuje się wiarę drugiego człowieka, ponieważ jego podświadomość mówi mu, czym [kim] jest Bóg. To właśnie mówi mu jego podświadomość, jego uczucie. Respektujemy zatem i szanujemy uczucia religijne mahometan, fetyszystów i wszystkich innych. Ale to jest herezja! To jest całkowita zmiana religii! Kościół na podstawie Tradycji uczy nas czegoś całkiem przeciwnego, mianowicie tego, że nasza wiara jest związana z nauką naszego Pana Jezusa Chrystusa, z Objawieniem. Nie możemy wybierać danego nam Objawienia wedle własnego widzimisię, tylko mamy do niego mocno przylgnąć naszym rozumem. To jest wiara. Musimy się podporządkować Credo, Katechizmowi Soboru Trydenckiego. Tego nie da się zmienić. (…)
Martwimy
się z powodu tych wszystkich, którzy się od nas odłączają, ale jeśli chcemy
zachować Tradycję, naprawdę nie mamy innego wyboru. Musimy być wolni od
kompromisów zarówno w odniesieniu do sedewakantyzmu, jak i w odniesieniu do
tych, którzy chcą być bezwarunkowo podporządkowani władzom kościelnym. My
chcemy pozostać związani z naszym Panem Jezusem Chrystusem. Ale sobór
watykański II zdetronizował naszego Pana. My natomiast chcemy pozostać wierni
naszemu Panu, Królowi, Księciu i Władcy całego świata. Nie możemy odejść od tej linii postępowania. Gdy pytają nas, kiedy
dojdzie do naszego pojednania z Rzymem, moja odpowiedź jest prosta: «Kiedy Rzym
z powrotem wyniesie na tron naszego Pana Jezusa Chrystusa». Nie możemy być
jednej myśli z tymi, którzy zdetronizowali naszego Pana Jezusa Chrystusa. W
dniu, w którym uznają naszego Pana za Króla ludów i narodów, powrócą nie do
nas, tylko do Kościoła katolickiego, w którym my trwamy”.
(z: Aby Kościół
trwał. Arcybiskup Marcel Lefebvre w obronie Kościoła i papiestwa. Dokumenty z
lat 1971 – 1990, Te Deum Warszawa 2011, s. 246-264)