LEKTURA DLA CZŁONKÓW III ZAKONU NA PAŹDZIERNIK 2026 R.
ZASADNICZA WADA LIBERALIZMU
W czwartej i ostatniej części encykliki
[Libertas] papież [Leon XIII]
najpierw dokładnie określa, co jest „główną wadą liberalizmu” i jak mówi, jest to „skłonność duszy” prowadząca do „negowania najwyższej
władzy Boga oraz do odmowy podporządkowania się jej”. Taka jest w
rzeczywistości istota liberalizmu. Gdy patrzymy na jego moralne i społeczne
skutki, to jest się czego przerazić. Pomyślmy jednak, iż po okresie pogańskich
prześladowań, przez co najmniej
dwanaście wieków, w ogromnej większości państw Europy służono Panu Bogu i uznawano Go. A wraz z nawróceniem południowoamerykańskich Indian powstała nadzieja, że ujrzymy
świat poddany naszemu Panu, poddany Prawdzie, a więc żyjący w duchu
nadprzyrodzonym, tak jak tego pragnął Bóg.
Pęknięcie dokonało się za czasów protestantyzmu,
lecz już przedtem, wraz z renesansem, pojawił się kult człowieka w połączeniu z uwielbieniem pogańskiej cywilizacji. Rozwinęło się to jak rak w
ludzkim organizmie. Wkrótce doszło do powszechnej, a niekiedy krwawej rebelii,
której ofiarą padło tylu katolików! Potem dokonał się bunt przeciwko katolickim
zasadom, społeczeństwo stało się świeckie, bez Boga, a zatem powstało przeciwko
Bogu, zostało zlaicyzowane. Co należy rozumieć przez słowo „sekularyzacja”, jak
nie całkowitą utratę wiary? W całkowicie świeckim społeczeństwie zanika wymiar
wiary, ginie również wszystko to, co kieruje wiarą. Tak więc, logicznie i
nieuchronnie duch ten musiał przeniknąć do wnętrza Kościoła, który, zwłaszcza
od czasu soboru [watykańskiego II] także ulega sekularyzacji: księża przestają
wierzyć w Kościół, w łaskę, w sakramenty, a głęboki sens wiary ginie za czysto
zewnętrznymi i płytkimi rytuałami. Kto pomagał w upowszechnianiu się tych
błędów? Właśnie liberalni katolicy olśnieni ideami wolnościowymi. Wolność [człowieka]
zamiast autorytetu Boga! Dziś jesteśmy świadkami rozkładu
społeczeństwa cywilnego, rodziny i Kościoła. Musimy znaleźć przyczynę, która
polega na ogromnym błędzie liberalizmu, w gruncie rzeczy będącym błędem
protestantów, rozwijającym się z pomocą wolnomularstwa.
Liberalizm, podobnie jak każda inna
choroba, może mieć różne stadia, lecz zawsze jest poważną chorobą. Kiedy ktoś
zaczyna mieć wątpliwości co do władzy Boga nad ludźmi, nad społeczeństwem, to
nie ma już powodu, żeby na tym poprzestać, bo gdy naszemu Panu Jezusowi
Chrystusowi odbierze się jakąś własność, to niebawem zostaną Mu odebrane także
i inne dobra.
(abp M. Lefebvre, Przeciw herezjom. Komentarz…, Te Deum Warszawa 2002, s. 184-185)