LEKTURA DLA CZŁONKÓW III ZAKONU NA KWIECIEŃ 2025 R.
ŚWIĘTA OFIARA – KOMUNIA ŚWIĘTA
Boże mój, mieszkać możesz tylko w tym,
kto jest czysty i święty. Grzesznicy mogą przychodzić do Ciebie, ale Ty czyż
nie przychodzisz jedynie do uświęconych? Boże mój, uwielbiam Ciebie jako
Najświętszego; kiedy na ziemię zstępowałeś, przygotowałeś dla siebie święty
przybytek w przeczystym łonie Najświętszej Dziewicy. Sposobiłeś ten przybytek
dla siebie samego. Zanim przyjęła Ciebie, najpierw została przez Ciebie do tego
przygotowana; bo od pierwszej chwili, gdy w ogóle zaczęła istnieć, napełniła Ją
łaska Twoja, dzięki czemu nigdy nie znała grzechu. A potem z roku na rok
wzrastała w łaskach
i zasługach, aż nadszedł czas, kiedy zesłałeś archanioła, aby Jej oznajmić
obecność Twoją w Niej. Aż tak święte musi być mieszkanie Najwyższego. Uwielbiam
i wysławiam Ciebie, Panie Boże mój, za tę wielką świętość Twoją.
Boże mój, domowi Twemu przystoi
świętość, a jednak w moim sercu uczyniłeś sobie mieszkanie. Boże mój, Zbawco,
przychodzisz do mnie ukryty pod postacią rzeczy ziemskich, ale w tym samym
ciele i tej samej krwi, które wziąłeś od Maryi. Ty, który przedtem zamieszkałeś
w łonie Maryi, przychodzisz teraz do mnie. Widzisz mnie, Boże mój; ja samego
siebie zobaczyć nie mogę. Choćbym był najlepszym sędzią samego siebie, dalekim
od stronniczości i zawsze trafnie orzekającym, jednak mam taką naturę, że nie
mogę na siebie spojrzeć i ocenić siebie prawdziwie i całkowicie. Ale Ty, gdy
przychodzisz do mnie, patrzysz na mnie. Kiedy mówię: Domine, non sum dignus
- „Panie, nie jestem godzien”, Ten, do którego się zwracam, jedyny w pełni
rozumie słowa, które wypowiadam. Widzisz, jak niegodny jest ten wielki
grzesznik, aby przyjąć jedynego świętego Boga, którego serafiny uwielbiają
trwożnie. Widzisz nie tylko skazy i blizny dawnych grzechów, ale również
kalectwa, głębokie spustoszenia, trwałe zakłócenia pozostawione przez nie w
mojej duszy. Widzisz nieprzeliczone okrywające mnie grzechy żywe, choćby
nie były to grzechy śmiertelne, żywe swą siłą i obecnością, winą i zasłużonymi
przez tę winę karami. Widzisz wszystkie moje złe obyczaje, wszystkie moje marne
zasady, wszystkie zbłąkane myśli, rozliczne słabości i nędze moje, a jednak
przychodzisz. Widzisz z całą dokładnością, w jak niewielkim w istocie stopniu
odczuwam to, co teraz wypowiadam, a jednak przychodzisz. Boże mój, samemu sobie
zostawiony czyż nie zginąłbym w tym blasku straszliwym, w trawiącym ogniu Twego
majestatu? Uczyń mnie zdolnym do sprostania Tobie, abym nie powiedział za
Piotrem: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”.
Boże mój, uczyń mnie zdolnym to tego,
abym mógł Tobie sprostać, bo tylko Ty jeden możesz to uczynić. Oczyść serce
moje i umysł od wszystkiego, co przeminęło. Wymaż we mnie wszystkie wspomnienia
zła. Uwolnij mnie od wszelkiego lenistwa, omdlałości, skłonności do gniewu,
słabości duszy. Daj mi prawdziwe postrzeganie rzeczy niewidzialnych i spraw,
żebym naprawdę konkretnie, i to we wszystkich szczegółach życia, wolał Ciebie
od czegokolwiek na ziemi, a przyszłe życie od życia obecnego. Daj mi odwagę,
prawdziwy instynkt rozróżniania dobra i zła, pokorę we wszystkich sprawach i
czułą, tęskniącą miłość do Ciebie.
(za: John Henry Newman, Rozmyślania
i modlitwy. Sen Geroncjusza, IW Pax, Warszawa 1985, s. 106-107)