trzecizakonfsspx.blogspot.com jest stroną Trzeciego Zakonu Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X w Polsce.
Znajdują się na niej najważniejsze informacje z życia naszej Duchowej Rodziny, intencje modlitewne oraz listy Duchowego Ojca, rozważania, biuletyny i wykłady.

Intencje modlitewne obowiązują od każdego pierwszego dnia miesiąca (będą podawane kilka dni wcześniej),
rozważania na dany miesiąc będą zamieszczane ostatniego dnia miesiąca poprzedzającego.

piątek, 9 października 2020

Rozważanie dla III Zakonu FSSPX na październik 2020 r.

CHRZEŚCIJANIN SŁUŻY SPRAWIE ZWYCIĘSKIEJ


Służba Bogu i po zmartwychwstaniu Chrystusa jest służbą żołnierską. Królestwo niebieskie zawsze gwałt cierpi. I tak będzie aż do naszej śmierci, aż do końca świata. Ciężkie chwile i twarde walki czekają chrześcijan. Panować nad sobą co dzień, bezustannie nie jest rzeczą łatwą, a nikt od tej konieczności uwolnić nie może. Jak żołnierze w czasie pokoju przygotowują się do walki, tak i chrześcijanin powinien się ciągle ćwiczyć, żeby w decydujących chwilach odnieść zwycięstwo. Żołnierz, ćwiczący się ciągle w sztuce wojennej, łatwo zwycięży. „Karcę ciało – mówi św. Paweł – i w niewolę podbijam. Bym snać innym przepowiadając, sam się nie stał odrzuconym” (1 Kor 9, 27). Konieczne jest umartwienie w rzeczach pozornie drobnych. Przez to uczymy się odnosić zwycięstwo w wielkich walkach. Codziennie życie nastręcza bardzo licznych sposobności, by powściągać swój język, oczy, słuch i inne zmysły; by panować nad swą pychą, chęcią używania, nad ciekawością, niecierpliwością; by umartwiać swoją gnuśność i wygodnictwo, swoją kłótliwość, zmienność, baczenie na wzgląd ludzki; by zachować chrześcijański umiar tak w ubiorze, jak i w zewnętrznym postępowaniu. Prócz walki z wrogiem wewnętrznym, trzeba się zmagać z wrogiem zewnętrznym. „Ciało nasze żadnego odpocznienia nie miło – pisze o sobie św. Paweł – aleśmy ucierpieli wszelkie utrapienie: zewnątrz walki, a wewnątrz obawy” (2 Kor 7, 5). Bez ustanku musimy odpierać napaści świata i mocy ciemności.


Taką to walkę czujną, wytężoną i niezmiernie poważną, bo losy wieczności od niej zależą, musi prowadzić chrześcijanin. Czy wobec tego może się zdobyć na pogodę ducha? Czy może mieć na twarzy uśmiech? Tak! Cóż bowiem czyni żołnierz wśród trudów i niewygód wojny? Krzepi się myślą, że służy zwycięskiej sprawie. A Zbawiciel powiedział nam: „Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, jam zwyciężył świat” (J 16, 33). W życiu Chrystusa Pana jeszcze przed zmartwychwstaniem wiele było oznak zwycięstwa. Wszyscy wiedzieli, że z Chrystusem pojawiło się coś nadzwyczajnego, wielkiego. Lud tłumnie szedł za Nim i tak się tłoczył, że domy i place publiczne, a nawet brzegi jeziora, były za ciasne, aby wszystkich pomieścić. Zapominano o domu, o pokarmie, gdy Go słuchano. Nawet nieprzyjaciele Pana musieli wyznać, że nigdy tak człowiek nie przemawiał jak On przemawiał. I ta właśnie potęga Chrystusa rozpalała u wrogów Jego tę zaciętą złość i nienawiść. Wśród żydostwa jednak sprawa Chrystusa została uznana za zamkniętą. Przynajmniej na pierwszy rzut oka, wszystkie Jego trudy i ofiary w jakimś momencie zdawały się być daremne. Chrystus umarł, pochowano Go, a Jego wrogowie z dumą położyli swoje stopy na kark rzuconego na ziemię chrześcijaństwa. W rzeczywistości jednak Chrystus umierając zwyciężył! Jako zwycięzca wstał z grobu! Przez swoją łaskę, przez cnoty swojego życia, a wreszcie przez swoją mękę i śmierć złamał Chrystus na zawsze moc grzechu i namiętności! Złamał ją dla tych wszystkich, którzy chcą służyć pod sztandarem krzyża! Chwała, potęga i wesele bez granic – oto jest odtąd treść Jego chwalebnego życia. Zwycięskie Jego panowanie zaczyna się odtąd i na ziemskim padole. Cóż bowiem jest większego i świętszego nad królestwo Chrystusowe?


Bez wątpienia dopuszcza Opatrzność Boża, że ludzkie niedoskonałości pod rozmaitymi postaciami wciskają się w życie chrześcijan. Widzimy zaburzenia i walki, szalejące wichry i burze, a Zbawiciel zdaje się zasypiać na kruchej łodzi. Tak się zdaje. W rzeczywistości jednak Chrystus czuwa, odnosi zwycięstwa i okazuje wszędzie swoją boska potęgę. Wśród obecnych napaści i przeciwności jeden tylko Bóg może doprowadzić co celu łódź Kościoła. I prowadzi ją potężną ręką aż do zwycięstwa. (…) Do dziś dnia świat podzielony jest w stosunku do Chrystusa na dwa obozy. Wszyscy, co się nie chcą wyrzec rzeczy niskich, brudnych, banalnych; co się nie chcą wyrzec samolubstwa; wszyscy, co zadowalają się kłamliwym pozorem przyzwoitości i nauki są przeciwni Chrystusowi. Kto jednak zdoła zapanować nad niskimi żądzami swego „ja” i zachować poczucie prawdy, cnoty, prawdziwej nauki ten się czuje pociągnięty do Chrystusa. Tak przyjaciel, jak i wróg Chrystusa – wszyscy będą musieli uznać Jego zwycięstwo...


(styl nieco uwspółcześniono)


(źródło:
o. Tilmann Pesch TJ, Chrześcijańska filozofia życia, Wyd. Księży Jezuitów Kraków 1924, t. II, s.342-345)