trzecizakonfsspx.blogspot.com jest stroną Trzeciego Zakonu Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X w Polsce.
Znajdują się na niej najważniejsze informacje z życia naszej Duchowej Rodziny, intencje modlitewne oraz listy Duchowego Ojca, rozważania, biuletyny i wykłady.

Intencje modlitewne obowiązują od każdego pierwszego dnia miesiąca (będą podawane kilka dni wcześniej),
rozważania na dany miesiąc będą zamieszczane ostatniego dnia miesiąca poprzedzającego.

środa, 6 listopada 2019

Rozważanie dla III Zakonu FSSPX na listopad 2019 r.



HUMERAŁ. REFLEKSJE PRZY OŁTARZU (13)

Jest prawdą, że nad swoją mową może panować tylko ten, kto panuje nad swoimi namiętnościami i kto troszczy się o swe życie wewnętrzne. Zrozumiałe są wtedy słowa św. Jakuba Apostoła: „Jeśli kto w słowie nie upada, ten jest doskonałym”.

Dlatego musimy otoczyć szczególną opieką swoją mowę, a nawet ton swojego głosu. Zobaczmy więc, jaki to humerał strzeże naszego głosu i naszej mowy…

Z początku przeznaczeniem humerału było rzeczywiste strzeżenie głosu, ochrona szyi, aby kapłan mógł w sposób odpowiedni śpiewać na chwałę Bożą. Ale nie tylko kapłan śpiewa na chwałę Bożą. Czynią to również wierni w kościele w dosłownym tego słowa znaczeniu; czynią to też poza kościołem, gdyż każda rozmowa, według zdania niektórych muzyków, jest właściwie śpiewem. Ten „śpiew” może innych drażnić, może również uspokajać; może być błogosławieństwem w rodzinie, ale może też przyczynić się do rozbicia rodziny…

Nieraz na pewno spotkaliśmy się z głosem człowieka, rozumiejącego i współczującego z różnymi biedami ludzkimi. Taki głos był rzeczywiście śpiewem dla chwały Bożej. Niechże więc humerał otacza ciepłem nasz głos, aby się nie stał lodowatym, zimnym niszczycielem serc ludzkich i aby nie spowodował skamienienia naszego własnego serca na głos Serca Pana Jezusa.

Przy święceniu subdiakonów biskup mówi: „przyjm humerał, który oznacza powściągliwość w mowie”. A przy degradacji księdza, zdejmując z niego humerał, mówi biskup: „ponieważ nie byłeś powściągliwy w mowie, przeto zdejmujemy z ciebie humerał”.

Dzisiaj zapytajmy się siebie, czy możemy z czystym sumieniem nosić swój humerał? Kiedyś humerał okrywał głowę . Jest w tym dla nas przestroga, gdyż myśli nasze ściśle łączą się z naszymi słowami. Zły duch uderza w nasze myśli, aby stały się złe nasze słowa. Dlatego razem z kapłanem, wkładającym na siebie humerał, do Mszy św., mówmy: „przywdziej o Panie, na głowę moją hełm zbawienia, abym pokonał napaści szatańskie”.



(styl nieco uwspółcześniono)

(źródło:
ks. K. Dąbrowski T.J.,
Humerał. Refleksje przy ołtarzu (13), „Pod Opieką św. Józefa” R. IV:1949, nr 5, s. 16)

niedziela, 6 października 2019

Rozważanie dla III Zakonu FSSPX na październik 2019 r.

SZATY LITURGICZNE. REFLEKSJE PRZY OŁTARZU (12)
W kulcie religijnym nic nie jest wyłącznie rzeczą zewnętrzną. Wszystko tu jest wyrazem treści wewnętrznej. Taką treść wewnętrzną mają też szaty liturgiczne. Przez kult religijny Kościół pragnie skierować naszą myśl, wolę i nasze serce ku temu, co wieczne i niewidzialne.

Trzeba jednak pamiętać, że treść wewnętrzna szat liturgicznych nie miała wpływu na powstanie tych szat. Było właśnie odwrotnie. Treść wewnętrzna, symboliczna została im nadana wtedy, gdy szaty liturgiczne już istniały i gdy już służyły do kultu religijnego. To jednak nie stało się od razu, ale następowało powoli, około dziewiątego wieku po narodzinach Chrystusa.

Powinniśmy więc bardzo uważać w życiu na ważność i znaczenie naszej zewnętrzności, gdyż często dzięki tej właśnie zewnętrzności budzi się w nas prawdziwa wartość wewnętrzna. Na przykład, gdy ktoś chce nabyć wartość wewnętrzną skupienia, niech zachowuje się na zewnątrz tak, jak gdyby to skupienie już posiadał. Zauważy po pewnym czasie, że wartość wewnętrzna, którą pragnął zdobyć, zaczyna się w nim powoli formować i umacniać. Dlatego warto samego siebie zapytać, jakich wartości wewnętrznych mi brak i, aby je w sobie wypracować, zastosować powyższą metodę.

W tym praktykowaniu zewnętrznych objawów wartości wewnętrznych warto jednak wiedzieć, dlaczego tak postępuję. Zwłaszcza w czynnościach, które są połączone z upokorzeniem, z zaparciem się siebie, gdybym nie wiedział dlaczego tak czynię, to zagraża mi dziwactwo, albo nawet jakiś stan chorobliwy. Metoda ta ma związek z „przełamywaniem” charakteru swego i charakterów cudzych.

Ja, który „przełamuję” swój charakter i ten, kogo charakter „przełamuję” powinniśmy wiedzieć dlaczego to czynimy i dobrowolnie uznać korzyść wyżej wskazanej metody. Wtedy droga od postępowania zewnętrznego do osiągnięcia wartości wewnętrznych będzie wona od niebezpieczeństw.
(styl uwspółcześniono)

(źródło: ks. K. Dąbrowski T.J., Szaty liturgiczne. Refleksje przy ołtarzu (12), „Pod Opieką św. Józefa” R. IV:1949, nr 4, s. 28-29)

niedziela, 1 września 2019

Rozważanie dla III Zakonu FSSPX na wrzesień 2019 r.

DZWONEK I MINISTRANT. REFLEKSJE PRZY OŁTARZU (11) 
 
Niektórzy święci mieli rozmaite sposoby, aby jak najczęściej zwracać swoje myśli i serce ku Panu Bogu. Jedni często spoglądali na krzyż, inni na jakiś obraz, jeszcze inni często żegnali się święconą wodą; a dla niektórych każde uderzenie zegara było wezwaniem do szczególniejszego zwrotu serca ku Panu Bogu…

W życiu osobistym trzeba mieć koniecznie jakieś małe „dzwonki”, które by nam przypominały kim jesteśmy i po co jesteśmy tu na ziemi. Dla Franciszka z Asyżu wszystko było takim dzwonkiem zwracającym uwagę i serce świętego ku Panu Bogu. My powinniśmy sobie wyszukać to, co może być dla nas dzwonkiem budzącym nas z odrętwienia wobec rzeczy i spraw świętych. Takie dzwonki należy czasami zmieniać, gdy zauważymy, że już na nas nie działają. W tej z mianie zawiera się właśnie troska o nasze życie duchowe.

Dzwonki kościelne powinny się różnić kształtem i ozdobą od dzwonków niekościelnych. Podobnie nasze osobiste życiowe dzwonki różnią się od innych przez to, że są dla nas wezwaniem ku Panu Bogu. Nabierają tym samym szczególnego charakteru i szczególnego znaczenia. W ten sposób małe obojętne same w sobie rzeczy, jednak uświęcone intencją, stają się dla nas czymś ważnym i cennym. Uderzenie zegara, które podnosi naszą myśl i nasze serce ku Panu Bogu, już nie jest dla nas zwykłym wydzwanianiem godzin…

Takim dzwonkiem dla nas niech będą również słowa i zachowania innych ludzi. Wtedy ci inni będą również naszymi ministrantami, często nie wiedząc o tym. Składamy w życiu rozmaite ofiary, a ci, którzy nam do tego pomagają, są naszymi ministrantami. W tym świetle niejedna niechęć do takiego „ministranta” zamieni się w miłość.


(styl nieco uwspółcześniono)

(źródło: ks. K. Dąbrowski T.J., Dzwonek i ministrant. Refleksje przy ołtarzu (11), „Pod Opieką św. Józefa” R. IV:1949, nr 3, s. 26)