trzecizakonfsspx.blogspot.com jest stroną Trzeciego Zakonu Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X w Polsce.
Znajdują się na niej najważniejsze informacje z życia naszej Duchowej Rodziny, intencje modlitewne oraz listy Duchowego Ojca, rozważania, biuletyny i wykłady.

Intencje modlitewne obowiązują od każdego pierwszego dnia miesiąca (będą podawane kilka dni wcześniej),
rozważania na dany miesiąc będą zamieszczane ostatniego dnia miesiąca poprzedzającego.

piątek, 2 września 2016

Rozmyślanie na wrzesień 2016 r.




OFIARA NA KRZYŻU I OFIARA NA OŁTARZU1

„Przywiedli Go na miejsce Golgota,
co się wykłada: miejsce trupiej głowy,
(…) i ukrzyżowali Go”
(Mk 15, 22 i 25)

I. Jezusowa droga krzyżowa. – „Miejsce trupiej głowy”. – Suma celebrowana na ołtarzu krzyża. – Ofiara krzyżowa a ofiara Mszy świętej.

Złość szatana i człowieka dopięła swojego celu. I żydowski sanhedryn i pogański sędzia rzymski nie mieli dla Mesjasza innego słowa jak tylko złowieszcze: Moriatur! – „Winien jest śmierci”. Natychmiast po osądzeniu, rozpoczęło się wykonanie wyroku. Według praw rzymskich skazany na krzyż musiał go sam sobie dźwigać na miejsce egzekucji. Chrystus nie czekał, aż Mu niechętnemu włożą go na barki. O apostole św. Andrzeju, najwcześniej powołanym uczniu Jezusowym a również na karę śmierci krzyżowej skazanym, opowiadają, że kiedy przyniesiono krzyż, na którym miał umrzeć, wtedy z rozczuleniem witał go z daleka: „Witaj, krzyżu błogosławiony, od tak dawna pożądany, od tak dawna ukochany!”. Jeżeli tak wołał uczeń, to z jakim uczuciem przyjął sam Mistrz narzędzie gorzkiej swojej męki, ale też słodkie narzędzie odkupienia całego rodzaju ludzkiego? Ochoczo wziął je na siebie, z posłuszeństwa dla Ojca i aby nas nauczyć, jak mamy przyjmować krzyż z rąk Opatrzności.

sobota, 30 lipca 2016

Rozmyślanie na sierpień 2016 r.

MSZA ŚW. DUSZĄ LITURGII KATOLICKIEJ1

„A oto zasłona świątyni rozdarła się na dwie części,
od wierzchu aż do dołu: i ziemia zadrżała,
a skały się popadały i groby się otworzyły”
(Mt 27, 51-52)

I. Siedem słów na krzyżu. – „Ojcze, odpuść im!” – Troska o lud wybrany. – Dziwy niesłychane przy śmierci Pana Jezusa. – Rozdarcie zasłony kościelnej i rozdarcie szaty kapłańskiej. – Nowa ofiara i jej centralne stanowisko w Kościele.

Wisi na krzyżu Pan, Stwórca nieba! Wisi boski nasz Arcykapłan i na ołtarzu krzyża w purpurowym ornacie krwi swojej odprawia swoją sumę, najwyższą ofiarę, aby ją następnie w złocistym ornacie chwały niebieskiej, bez przelewu krwi, odprawiać przez całe wieki na ołtarzach Kościoła katolickiego. Wisi na ranach własnych. Ciernie korony wbijają się w głowę, do której napływa krew, sprawiając niesłychanie bolesny nacisk. Dodajmy do tego nieznośny żar palestyńskiego słońca, który piecze żywe rany i praży całe ciało, i tak już rozpalone gorączką wewnętrzną. Ludu żydowski, ludu wybrany, który szerokimi kręgami otaczasz Golgotę, czy nic cię nie wzrusza widok takich męczarni? Ach, dziwny ten wybrany lud, pozbawiony wszelkiego współczucia, odkąd opętał go szatan nienawiści przeciw Chrystusowi. Nie tylko się nie wzrusza, lecz przeciwnie – o tajemnico złości! – do nowych okrucieństw się posuwa. Gdy już nie może dosięgnąć Go biczami i kijami, kłuje i rani Go ostrzem języka. „I stał lud patrząc, i naśmiewali się z niego przełożeni z nimi” (Łk 23, 35). „Przedniejsi kapłani z doktorami i ze starszyzną naigrawając się mówili: Innych zachowywał, sam siebie zachować nie może. Jeśli jest król izraelski, niech teraz zstąpi z krzyża, a uwierzymy jemu. Ufał w Bogu, niech go teraz wybawi, jeśli chce, bo powiedział: Że jestem synem Bożym” (Mt 27, 41-43). „Niechże się sam wybawi, jeżeli ten jest Chrystus Boży wybrany!” (Łk 23, 35). „Niechże teraz Chrystus, król izraelski, zstąpi z krzyża, abyśmy ujrzeli i uwierzyli” (Mk 15, 32). „Jeśliś ty jest król żydowski, wybaw się sam!” (Łk 23, 37). Nawet „przechodzący obok bluźnili mu, kiwając głowami i mówiąc: Hej! co rozwalasz świątynię Bożą, a za trzy dni ją znów odbudowujesz, zachowaj sam siebie; jeśliś Syn Boży, zstąp z krzyża!” (Mt 27, 39-40).

czwartek, 30 czerwca 2016

Rozważanie na lipiec 2016 r.



Znaczenie śmierci Pana Jezusa1

To jest śmierć Pana Jezusa. Jak wielkie i wspaniałe jest jej znaczenie dla całej naszej wiary! Jest ona przede wszystkim potwierdzeniem i wyjaśnieniem wielkich jej prawd. A więc najpierw Wcielenia i prawdziwej natury ludzkiej Pana Jezusa. Jeżeli Chrystus Pan rzeczywiście umarł, to umarł jako człowiek (1 J 5, 8). Śmierć ta potwierdza i Bóstwo Pana Jezusa. To, za co ktoś umiera, musi mieć za prawdę. A Zbawiciel umarł, żeby wydać świadectwo o swoim Bóstwie i to świadectwo zostało potwierdzone cudami w martwej naturze. Śmierć Jego jest pieczęcią wszystkich proroctw i figur, o poniżeniu i uwielbieniu Mesjasza, które wzajemnie się dopełniają i objaśniają. Jest wzruszającym świadectwem nieskończonej miłości Ojca ku nam, który Syna swojego wydał za nas; jest wreszcie dowodem wielkiej wartości naszej nieśmiertelnej duszy, która w Bogu ma początek i godną jest takiej nawet zapłaty.

wtorek, 31 maja 2016

Rozważanie na czerwiec 2016 r.



Arcykapłaństwo Jezusa Chrystusa1


Druga osoba Trójcy Przenajświętszej, będąca współistotnym Ojcu i Duchowi Świętemu Bogiem, przyjęła do najściślejszej, bo osobowej ze sobą łączności, naturę ludzką Jezusa poczętą za sprawą Ducha Świętego w łonie niepokalanie poczętej Dziewicy Maryi. Jak to słusznie zaznaczył prof. Karl Adam na początku swej książki o istocie chrześcijaństwa, wiara Kościoła katolickiego opiera się na tym podwójnym dogmacie, że Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Jako człowiek Chrystus Pan może być kapłanem czyli pośrednikiem między ludźmi a Bogiem. Jako Bóg posiada On wszystkie dane, by Jego dary i ofiary przebłagalne były skuteczne w stosunku do sprawiedliwości Boga Ojca. Stąd wynika, że Chrystus Pan stał się arcykapłanem w chwili swego poczęcia w łonie Panny Maryi. Tajemnica zwiastowania obejmuje zarazem początek arcykapłaństwa Jezusowego. Kiedy Maryja wypowiedziała swoje wiekopomne fiat, wówczas urzeczywistniły się po raz pierwszy słowa Boże: „Tyś jest kapłanem na wieki według obrządku Melchizedecha” (Hbr 5, 6).

„Kapłan na wieki” – co oznaczają te słowa? Już Melchizedech będąc figurą kapłaństwa Chrystusowego „nie mając ani początku dni, ani końca żywota, upodobniony zaś do Syna Bożego, pozostaje kapłanem na zawsze” (Hbr 7, 3). Jezus Chrystus zaś stanowi źródło i podstawę wiecznego trwania kapłaństwa. Po pierwsze dlatego, ponieważ sam trwa wiecznie, a po wtóre z tego powodu, że dokonał przez ofiarę czynności kapłańskiej o wiecznej aktualności i skuteczności poprzez wieki. Posłuchajmy Apostoła Narodów: „A innych wprawdzie wielu było kapłanów, dlatego że im śmierć trwać nie pozwalała; ten zaś, ponieważ trwa na wieki, ma kapłaństwo wieczne” (Hbr 7, 23-24). A w innym miejscu: „Lecz Chrystus przyszedłszy jako najwyższy kapłan dóbr przyszłych, przez większy i doskonalszy przybytek, nie ręką uczyniony (…) ani nie przez krew kozłów lub cielców, ale przez własną krew wszedł raz na zawsze do świątyni, zdobywszy wieczne odkupienie (…) I dlatego jest pośrednikiem Nowego Testamentu, żeby przez śmierć którą poniósł dla odkupienia tych przestępstw, jakie były za pierwszego testamentu, wezwani otrzymali obietnicę wiecznego dziedzictwa (Hbr 9, 11-12 i 15). Oto tajemnica skuteczności kapłańskiej Ofiary Chrystusowej: „I chociaż był Synem Bożym, nauczył się posłuszeństwa z tego, co wycierpiał; i doszedłszy do kresu, stał się dla wszystkich, którzy Mu są posłuszni, przyczyną zbawienia wiecznego, nazwany od Boga najwyższym kapłanem według porządku Melchizedecha” (Hbr 5, 8-10).

wtorek, 3 maja 2016

Nauka na maj 2016 r.


Drodzy Profesi i Postulanci, zgodnie z obietnicą wracamy w miesiącu maju raz jeszcze
do nauk o. Völlinga. Korzystajcie z nich, w razie potrzeby dostosowując do specyfiki naszego
III Zakonu.

Nauka na maj 2016 r.

XLVI
Prawdziwa pobożność w stosunku do bliźnich1

„dodawajcie (…) do pobożności zaś ukochanie braci, do ukochania braci miłość”
(2 P 1, 5 i 7)

Najmilsi członkowie Trzeciego Zakonu! Jak nas poucza historia zakonu franciszkańskiego, św. Franciszek na początku nie był zdecydowany, czy jego bracia mają prowadzić życie kontemplacyjne, czy czynne. Za kontemplacyjnym przemawiały wszystkie dotychczas zakładane zakony, jak również samo usposobienie założyciela. Lecz za czynnym jedna okoliczność przemawiała, która skłoniła Świętego do połączenia życia czynnego z kontemplacyjnym, a był nią przykład Zbawiciela. „Dlatego – mówił Franciszek do swych braci – jest wolą Bożą, byśmy za Jego przykładem pokój modlitwy przerywali dziełami miłości bliźniego”. Sposób postępowania ojca serafickiego jest dla was właśnie wskazówką najmilsi tercjarze, którzyście weszli do zakonu pokuty, jak wśród świata macie pobożne życie prowadzić. Albowiem, jak już na poprzedniej nauce rozważaliśmy, prawdziwa pobożność wznosi się w sercu do składania czci Bogu, zniża się zaś ku bliźniemu w miłości i miłosierdziu. Jeśli przeto wasza pobożność ma się podobać Bogu, to musi jako wypróbowana we własnym uświeceniu i czci Bożej znaleźć silny oddźwięk w czynnej miłości bliźniego. Prawdziwa pobożność w stosunku do bliźniego okazuje się po pierwsze, w łaskawych słowach i cierpliwym znoszeniu oraz po drugie, w dziełach miłosierdzia z miłości ku Bogu. Niech św. Franciszek pobłogosławi moim słowom!

czwartek, 31 marca 2016

Nauka na kwiecień 2016 r.

Drodzy Profesi i Postulanci, zgodnie z obietnicą wracamy w miesiącu kwietniu do nauk
o. Völlinga. Dziś druga z nich. Niebawem jeszcze jedna. Korzystajcie z nich dostosowując je, w razie potrzeby, do specyfiki naszego III Zakonu.


XLV
Prawdziwa pobożność w stosunku do Boga

„Ćwicz się ku pobożności” (1 Tym 4, 7)
Najmilsi członkowie Trzeciego Zakonu!

Pan Bóg jest pierwszym początkiem wszechrzeczy, do Boga więc jako do swego ostatecznego końca wszystko powinno wrócić. Prawdę tę zasadniczą św. Bonawentura udowadnia w następujących słowach: „Każde stworzenie z natury dąży do swego początku: kamień na dół, ogień do góry, rzeka do morza. Człowiek zaś jest pochodzenia Boskiego, musi więc i on zmierzać do swego początku”. Tu na ziemi dokonuje się to praktykowaniem pobożności, w niebie zaś zjednoczeniem z Bogiem przez najdoskonalszą miłość. Już na ostatnim zebraniu zgromadzenia słyszeliśmy z ust czcigodnego Jana Vibracha, że Bóg w sercu naszym złożył zarodek pobożności, że pobożność sprowadza na duszę naszą pokój drogą pokory, uspokaja namiętności za pomocą umartwienia i czyni nas już tu na ziemi prawdziwie szczęśliwymi wskutek wiernego wypełniania obowiązków naszego powołania. Wznieśmy się dziś do rozmyślania o pobożności, dosięgającej wysokości południa i wyrażającej się w stosunku do Boga: 1. w oddawaniu Mu chwały i czci, 2. w cierpliwym znoszeniu z miłością ku Niemu wszelkich przeciwności i 3. w gorliwej pracy na większą Jego chwałę. Niech św. Franciszek pobłogosławi moim słowom!

sobota, 26 marca 2016

"Alleluja! Biją dzwony,
Głosząc w świata wszystkie strony,
Że zmartwychwstał Pan.
Alleluja, alleluja, alleluja!"


Drodzy Tercjarze - Profesi i Postulanci!

Alleluja, alleluja, alleluja!
Z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego wyrażam gorące pragnienie, by wspomniane w słowach pieśni dzwony odezwały się przede wszystkim w Waszych sercach i Rodzinach, a także w Waszych domach. Pozostanie naszego Pana Jezusa Chrystusa w grobie byłoby nieskończenie większym nieszczęściem dla dusz, niż dla natury zgaśniecie słońca. Tym bardziej więc cieszymy się, że Chrystus Pan nie pozostał martwy w grobie, tylko trzeciego dnia po swojej śmierci prawdziwie zmartwychwstał. Wraz z Nim zmartwychwstała nadzieja na uzyskanie odpuszczenia grzechów i łaski oraz ostatecznie na osiągniecie zbawienia. Niech Zbawiciel obdarzy Was, Wasze Rodziny i Wasze domy swoim błogosławieństwem. Życzę Wam pokoju, radości i wytrwałości w marszu przez doczesność do tego celu, którym jest Królestwo Niebieskie.
 
Wasz duszpasterz, ks. Krzysztof Gołębiewski