trzecizakonfsspx.blogspot.com jest stroną Trzeciego Zakonu Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X w Polsce.
Znajdują się na niej najważniejsze informacje z życia naszej Duchowej Rodziny, intencje modlitewne oraz listy Duchowego Ojca, rozważania, biuletyny i wykłady.

Intencje modlitewne obowiązują od każdego pierwszego dnia miesiąca (będą podawane kilka dni wcześniej),
rozważania na dany miesiąc będą zamieszczane ostatniego dnia miesiąca poprzedzającego.

sobota, 31 grudnia 2016

Rozmyślanie na styczeń 2017


BOLESNA WIELKOŚĆ MATEK

(na podstawie książki o. M. A. Bellouarda OP pt. Odpowiedzi Chrystusa na pytania ludzi,
Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy Kraków [1938])


Macierzyństwo jest w religii katolickiej otoczone szczególnym szacunkiem. Żadna religia nie otoczyła macierzyństwa takim szacunkiem jak religia katolicka; żadna cywilizacja – jak cywilizacja łacińska. Macierzyństwo jest tyleż wielkie, ileż nieuchronnie połączone z boleścią. Dziś ludzie tego nieuchronnego związku między wielkością i boleścią macierzyństwa nie rozumieją i dlatego rodzi się w chrześcijańskich rodzinach coraz mniej dzieci. Boleść matek ma charakter fizyczny i duchowy w postaci cierpień ukrytych, trosk, niepokojów, zmartwień związanych z dziećmi. Spośród wszystkich matek na ziemi macierzyństwo Najświętszej Maryi Panny było największe i najboleśniejsze. Żadna z matek z powodu swego macierzyństwa nie była tak szczęśliwa jak Maryja, ale też żadna nie była dotknięta taką boleścią jak Maryja. „Przez słowa nasze – pisał o. Bellouard – nie mamy zamiaru odbierać z góry odwagi tym, które mają zostać matkami, ani poruszać w sercach starszych matek miecza bolesnych wspomnień, ale pragniemy pouczyć jedne i drugie, na czym polega ich wielkość, pomóc im lepiej ją zrozumieć, a tym samym ułatwić im znoszenie cierpienia i osiągnięcie tej wielkości”. Niniejsze rozmyślanie ukazuje się na stronie III Zakonu z myślą głównie o naszych tercjarkach, ale jest jeszcze jedna racja. Otóż ma przypomnieć tercjarzom będącym mężami i ojcami o sprawach istotnych nie tylko dla poszczególnych rodzin, ale także dla Kościoła i narodu. Od stanu rodzin bowiem zależy w znacznym stopniu los tych dwóch wielkich społeczności.

Prawdziwa boleść macierzyńska – pisał o. Bellouard – wszystkich matek, podobnie jak boleść Najświętszej Dziewicy polega na bolesnej utracie dziecięcia. Cierpią, że nie mogą go dłużej zachować przy sobie, bo nie mają ochoty ani siły, aby pozwolić mu odejść; że muszą zrzec się drogiego im skarbu na korzyść drugich, nie wiedząc czy go kiedy i w jakim stanie znowu odzyskają. Cierpią wydając na świat i to jest już pierwsze rozstanie. Dalsze nastąpią później… przez cały ciąg życia… Posiadają je tylko naprawdę dla siebie i z sobą wtedy, gdy noszą je w swym łonie. Potem dzieci nie czynią nic innego tylko – odchodzą, aby znów powrócić, lub nie powrócić wcale, aż wreszcie przez śmierć odchodzą bezpowrotnie”.


Oto cztery powody największych boleści matek. Cierpią, gdy tracą swoje dzieci wskutek małżeństwa; cierpią, gdy tracą swoje dzieci wskutek powołania kapłańskiego lub zakonnego; cierpią, gdy widzą grzeszne życie swych dzieci. Zatrzymajmy się przez chwilę przy tym trzecim przypadku. „Jest to chwila, w której macierzyństwo chrześcijańskie na szczycie swej Golgoty może odkryć całą wzniosłość swej miłości. W milczeniu matki, która się wstydzi, w swoim osamotnieniu i opuszczeniu, kobieta będąca teraz więcej matką niż kiedykolwiek, rozpoczyna w boleściach duszy poród, który niegdyś w boleściach ciała dokonała. Przez modlitwę i ofiarę stara się ocalić to, co zginęło, przywrócić do życia to, co umarło. Monika wydaje powtórnie na świat Augustyna. «Ufaj, rzekł jej raz biskup, syn tylu łez nie może zginąć na wieki». Wspaniałe słowa! Należy je umieścić na pierwszej stronie tej księgi boleści, którą biedne, strapione matki przeżywają z powodu grzechów swych dzieci”. I w końcu po czwarte, matki cierpią po stracie swych dzieci w momencie ich śmierci. „I tak dzieci z łona swych matek padają im w ramiona, z ramion na kolana, z kolan na ziemię, a z ziemi pod ziemię”.

Chcąc dać – pisał o. Bellouard – wierny obraz matki i wyrazić istotę macierzyństwa, nie należy przedstawiać jej, jako promieniejącej radością młodej matki, która spodziewa się dziecięcia; radość ta przechodzi bowiem prędko… Ani karmiącej swe dzieci i czule kołyszącej je w ramionach, bo i słodycz ta także mija prędko… Przede wszystkim należy ją przedstawiać z wyciągniętymi ramionami. Ruch ten podwójne ma znaczenie: raz, że czeka na powrót marnotrawnych swych dzieci i obiecuje im przebaczenie; to znowu, oddaje je miłości innej kobiety, czy innego mężczyzny, życiu, żądaniu [powołaniu przez] Boga lub wezwaniu śmierci. I ta właśnie postawa jest najbardziej macierzyńską, odtwarza bowiem najlepiej znaczenie bolesnej wielkości tych, które przeznaczone są do pracy dla innych i do wydawania na świat istot, które prędzej czy później muszą utracić…”.

Jakie z tego wszystkie należy wyciągnąć wnioski? Ano należy uświadomić sobie – na przykład za o. Bellouardem – jakie szczególne cechy powinna posiadać każda miłość macierzyńska.
1. Jest to niewątpliwie na ziemi pierwsza i największa miłość ludzka. Jest to miłość najwierniejsza, często jedyna, trwająca zawsze pomimo zapomnienia, obojętności, opuszczenia i niewdzięczności. Jest to miłość przepełniona litością, która swymi niewyczerpanymi zasobami pobłażania i uniewinnień niestrudzenie przebacza. Jest to miłość najbardziej bezinteresowna i najczystsza, która na pewno daje najwięcej; często otrzymuje najmniej i wtedy nawet, gdy otrzymuje dużo, nie otrzymuje nigdy tyle, ile sama ofiarowała. Jest to miłość najbardziej ofiarna, ponieważ uważając ją za rzecz naturalną, żąda się od niej wszystkiego w sposób okrutny, nie myśląc, ile to nieraz kosztuje. I wywołuje zdziwienie nie wtedy, gdy jest heroiczna, tylko wtedy, gdy nią nie jest. Jest to miłość najodważniejsza, której znużenie, choroba, brak snu, nadmiar pracy nie odstrasza od kroczenia drogą szlachetnej wspaniałomyślności aż do końca. Jest to miłość najboleśniejsza, ponieważ do wszystkiego dorzuca jeszcze delikatność, szczerość, głębokość; a szczerość, głębokość i delikatność w miłości są zawsze powodem szczególniejszych cierpień. Jest to miłość, która najlepiej wypełnia to, co Chrystus powiedział o najwyższej miłości: «Nie ma większej miłości, jak życie oddać za tych, których się kocha».

2. Wynika stąd wobec matek i macierzyństwa tak pojętego: Pełna podziwu wdzięczność ze strony ich dzieci. Wdzięczność za taką dobroć! Podziw za takie piękno duchowe. Poważne zastanowienie się u młodych dziewcząt, które marzą, aby zostać matkami – jest to marzenie wielkie! – i które pamiętać powinny dobrze o tym wszystkim, czego wymagać będzie spełnienie tego marzenia, jeśli nie chcą popełnić zdrady wobec tego, co jest najświętsze. Troska poważnego przygotowania się do wzięcia odpowiedzialności, jeśli daje życie dziecku, i do przyjęcia z góry wszystkich ofiar, związanych z dobrowolnym powołaniem do życia nieśmiertelnego małej istoty ludzkiej. Pan Jezus rzekł z krzyża do św. Jana: «Oto Matka twoja», a do Matki Najświętszej: «Oto syn Twój». Niech będzie wolno powtórzyć te dostojne słowa. «Matki, oto dzieci wasze!» Przez nie znosicie może największe cierpienia; w nich jednak zyskujecie waszą najpewniejszą wielkość… «Dzieci, oto matki wasze!» Patrzcie na nie z żalem, jeśli z waszego powodu dużo łez wylały; z szacunkiem, gdy poznajecie w nich owo macierzyństwo chrześcijańskie w jego wzniosłej szlachetności; z miłością, gdy zmierzycie ogrom ich tkliwości… Jeśli zaś musicie wznieść oczy w górę i szukać ich w owej tajemniczej krainie Bożej, do której już odeszły, szukajcie ich tam sercem, aby nauczyć się od nich iść drogą obowiązku i żywota wiecznego…”