Fragment homilii VIII
św. Jana Złotoustego
(na 2 Tym 3, 12-15)
3. „I wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, będą
prześladowani” (2 Tym 3, 12). ‘Dlaczego zresztą mówię o sobie?’,
powiada [św. Paweł]; ‘każdy, kto chce żyć pobożnie, będzie prześladowany’. Prześladowaniami
tu nazywa uciski, cierpienia. Wszak niemożliwą jest rzeczą, aby mąż kroczący
drogą cnoty, był wolny od boleści, trosk, cierpienia, pokus. Jakżeby bowiem
mógł wolny być od nich ten, który idzie drogą wąską i ściśniętą; który
słyszał, że „Na świecie ucisk będziecie mieli” (J 16, 33)? Jeżeli w swoim
czasie Job mówił: „Pokuszeniem jest życie człowieka na ziemi” (Job 7, 1), to o wiele
bardziej tak było wtedy (za Pawła).
„Źli zaś ludzie i szalbierze, powiada Paweł, postąpią ku gorszemu, błądząc i w błąd
wprowadzając” (2 Tym 3, 13). ‘Niech cię nic z tego nie niepokoi’,
powiada, ‘jeśli oni będą żyć w obfitości i pokoju, a ty w doświadczeniach.
Taka jest natura rzeczy. Z mojego życia możesz poznać, że jest rzeczą
niemożliwą, aby mąż, prowadzący wojnę ze złymi, nie był w ucisku.
Pięściarz nie może żyć w zbytku, zapaśnik biesiadować. Toteż nikt z walczących
niechaj nie szuka wytchnienia, nikt wesołości. A znowu życie obecne to
walka, wojna, ucisk, bieda, pokuszenie, arena zapaśnicza. Inne są czasy
wytchnienia; dziś jest czas mozołów, dziś czas trudów. Nikt, rozebrawszy się i namaściwszy
do zapasów, nie szuka wytchnienia. Jeśli zaś szukasz wytchnienia, to pocóżeś
się rozebrał? Pocóżeś podniósł do góry ręce?’ – ‘A jakże to, teraz nie
podnoszą?’ zapytasz. – Jeżeli nie panujesz nad pożądliwościami, jeżeli nie
walczysz z przemocą natury.
„Ty zaś trwaj w tym, czegoś się nauczył i co ci powierzono,
wiedząc, od kogoś się nauczył i ponieważ od dzieciństwa znasz święte
pisma, które cię mogą wykształcić ku zbawieniu przez wiarę, która jest w Chrystusie
Jezusie” (2 Tym 3, 14-15). Co to znaczy? Jak prorok Dawid upominał: „Nie
obruszaj się na złych” (Ps 36, 1), tak i Paweł upomina, mówiąc: „Ty zaś
trwaj w tym, czegoś się nauczył i co ci powierzono”. Nie tylko:
„Czegoś się nauczył”, lecz także: „powierzono ci”, to jest, ty uwierzyłeś. – ‘A
w com ja uwierzył?’ – Że to jest życie. Gdybyś tedy widział rzeczy
przeciwne tym, w któreś uwierzył, nie niepokój się, skoro i Abraham
widział rzeczy przeciwne, a nie uległ wzruszeniu. Słyszał był: „W Izaaka
będzie ci nazwane nasienie” (Rdz 21, 12), a otrzymał rozkaz zabicia Izaaka
na ofiarę, co go ani nie zaniepokoiło ani nie zmieszało. Niechaj nikt nie
gorszy się złymi. To powyżej powiedziało Pismo. – ‘A cóż, jeśli dobrzy będą się
weselili, a źli ponosili kary?’ – Jedno może się stać, drugie nie. Może
się stać, że źli ponoszą kary; nie może, że dobrzy się weselą.
Nikt nie był równy Pawłowi, a przecież
całe życie spędził w ucisku, we łzach, w jękach za dnia i w nocy.
„Ze łzami bowiem, powiada, w nocy i we dnie przez trzy lata nie
przestawałem upominać” (Dz 20, 31); i znowu: „Naleganie na mnie codzienne”
(2 Kor 11, 28). Nie było tak, żeby się dziś weselił, a jutro bolał, lecz
co dzień nie przestawał cierpieć. Jakże tedy mówi: „Źli postąpią ku gorszemu”?
Nie powiedział: że osiągną wytchnienie, lecz: „postąpią ku gorszemu”. Jest to
postęp ku gorszemu. Nie powiedział: ‘Będą w sytym spokoju’. Jeśli zaś są
karani, to dlatego są karani, abyś nie sądził, że grzechy uchodzą bezkarnie.
Ponieważ bowiem piekło nie zdoła powstrzymać nas od nieprawości, oszczędzając
nas, budzi nas i podnosi.
Gdyby żaden zły człowiek nie był
karany, nikt by nie sądził, że Bóg dba o sprawy ludzkie; gdyby wszyscy
byli karani, nikt by nie oczekiwał zmartwychwstania, sądząc, że wszyscy tu
otrzymują zapłatę. Dlatego i karze i nie karze; dlatego tu
sprawiedliwi są uciskani, ponieważ są obcymi przybyszami i żyją w cudzym
kraju. Sprawiedliwi tedy ponoszą
cierpienia na próbę. Posłuchaj tylko, co Bóg mówi do Joba: „Czy sądzisz,
żem ci odpowiedział z innego powodu, a nie na to, żebyś się okazał
sprawiedliwym” (Job 40, 3). A grzesznicy,
choćby kiedy ucierpieli co takiego, i tak ponoszą karę za grzechy. Za
wszystko tedy dziękujmy Bogu, czy tak, czy owak postępuje. Nic nie czyni z nienawiści
ani wstrętu do nas, lecz jedno i drugie z troski i opieki.
„Wiedząc, powiada, że od
dzieciństwa znasz święte pisma”, to jest od pierwszej młodości nauczyłeś się
świętych pism, a świętymi pismami nazywa Boskie pisma. Na nich się
karmiłeś tak, że i przez to wiara twoja powinna być twarda i nie
ulegać w niczym uszkodzeniu. Głęboko bowiem tkwi jej korzeń, długim czasem
wyhodowany; nic go nie zdoła obalić. – Powiedziawszy: „Święte pisma”, dodał:
„Które cię mogą wykształcić”, to jest, nie pozwalają, abyś doznał czegoś
nierozumnego, takiego jak wielu.
4. Kto zna Pismo św., jak je znać
należy, nie gorszy się żadną przygodą, wszystkie znosi mężnie, jedne
powierzając wierze i niepojętym rządom Boga, przy drugich znając także
sens i znajdując przykłady w Piśmie świętym. Albowiem nie badać
ciekawie wszystkiego i nie chcieć wszystkiego wiedzieć, jest wielką oznaką
wiedzy. Jeżeli chcecie, przytoczę przykład: Wyobraźmy sobie rzekę, a raczej
rzeki (nie mówię jako o teoretycznym założeniu, lecz jako o rzeczywistości).
Otóż nie wszystkie rzeki są jednakowo głębokie, lecz jedne mają koryto płytkie,
drugie głębokie i zdolne utopić nieświadomego; i w jednych są
wiry, a w drugich nie. Dobrze jest tedy nie chcieć wszystkiego
jednakowo próbować, a nie chcieć znać wszystkich głębin jest nie małym
dowodem wiedzy. Jak ten, który chce zbadać wszystkie części rzeki, najbardziej nie zna wszystkich
właściwości rzek i nieraz zginie wskutek zuchwalstwa gdy odważy się wejść
na głębinę, ponieważ przebył już miejsce
płytsze, tak i w sprawie Boga.
Ten, kto chce wszystko wiedzieć i na wszystko się ważyć, najbardziej nie
wie, czym jest Bóg. Ale w rzekach przeważna ich część jest bezpieczna, a wirów
i głębin nie wiele, a u Boga większa część jest skryta i nie
można wyśledzić Jego dzieł.
Czemuż więc zmuszasz się do
zanurzenia w tym morzu? Wiedz tylko to, że Bóg wszystkim rządzi; że nad
wszystkim ma pieczę; że mamy wolną wolę; że Bóg jedno działa, na drugie
pozwala; że nie chce, aby się działo coś złego; że wszystko dzieje się nie
tylko z Jego woli, ale i z naszej, mianowicie wszystko złe tylko
z naszej woli, a wszystko dobre z naszej woli i Jego
przyczyny; że nic się przed Nim nie ukryje. Dlatego wszystko działa. A potem,
wiedząc to, policz, co jest dobre, co złe, a co obojętne. Na przykład
dobrem jest cnota, złem nieprawość, czymś obojętnym bogactwo, ubóstwo, życie,
śmierć. Jeśli to będziesz wiedział, to razem z tym będziesz też wiedział,
że sprawiedliwi dlatego są uciskani, aby
byli wieńczeni, a grzesznicy dlatego, aby ponosili karę za grzechy;
nie wszyscy zaś grzesznicy tu ponoszą karę dlatego, aby ogół nie popadł w niewiarę
w zmartwychwstanie, jak nie wszyscy sprawiedliwi są uciskani, abyś
nieprawości nie uważał za chwalebną, lecz cnotę. To są reguły, to granice;
według nich czyń co chcesz, a nie będziesz w kłopocie.
Jak u nauczycieli rachunków
jest liczba sześć tysięcy, pod którą się wszystko podciąga i w której zakresie można wszystko dzielić i mnożyć,
gdyż przez tę liczbę wszystko się obraca (wiedzą to wszyscy, którzy się uczyli
liter i liczb), tak jeżeli ktoś zna
te reguły, które jeszcze krótko powtórzę, nigdy nie będzie się gorszył. A jakież
to reguły? Że dobrem jest cnota; że złem jest nieprawość; że obojętne są
choroby, ubóstwo, zasadzki, donosy i ile tam jeszcze jest podobnych
rzeczy; że sprawiedliwi tu są uciskani;
jeśli zaś niektórym z nich dobrze się powodzi, to dlatego, aby cnota nie
wydawała się godna nienawiści; że źli weselą się dlatego, aby tam ponosili
karę; jeśli zaś niektórzy z nich i tu są karani to dlatego, aby się
nieprawość nie wydawała dobrem, a ich uczynki bezkarnymi; że nie
wszyscy ponoszą tu karę, aby nie upadła wiara w czas zmartwychwstania; że
i niektórzy z dobrych mają złe uczynki i pozbywają się ich
tutaj, a ci ze złych, którzy mają dobre uczynki, otrzymują za nie zapłatę
tu, aby tam ponieść karę za złe; że większość dzieł Bożych jest niepojęta; że
między nami a Bogiem jest tak wielka odległość, iż się nie da
wypowiedzieć. Jeżeli to sobie rozważymy, nic nas nie zdoła wprawić w niepokój
i zamieszanie.
A jeśli ustawicznie będziemy
słuchać Pisma św., znajdziemy tam na to wiele przykładów, „które cię mogą
wykształcić ku zbawieniu”. Wszak Pismo św. uczy, co należy czynić, a czego
czynić nie należy. Posłuchaj tylko co błogosławiony Paweł mówi na innym
miejscu: „Dufasz, że ty sam jesteś przewodnikiem ślepych, światłością tych,
którzy są w ciemności, wychowawcą nierozumnych, nauczycielem dzieci” (Rz
2, 19-20). Widzisz, że Zakon jest światłem tych, którzy są w ciemnościach?
A jeżeli ten, co pokazuje nam literę, jest światłem zabijającym literę,
czym więc będzie Ten, który nam dał Ducha ożywiającego? Jeśli Stary Zakon jest
światłem, to czym jest Nowy, w którym tak wielkie tajemnice zostały
otwarte? Który oddziela od tamtego taka odległość, jak gdyby ktoś ludziom, nie
znającym nic więcej poza ziemią, otworzył niebo i dał im widzieć wszystko?
Dowiedzieliśmy się stąd o piekle, o królestwie niebieskim, o sądzie
ostatecznym. Nie wierzmy tedy rzeczom nierozumnym, gdyż to wszystko
szalbierstwo!
‘Cóż więc’, powiesz, ‘jeśli to,
co mówię, stanie się?’ – Ponieważ ty w to wierzysz, stanie się, jeżeli
tylko się stanie. Jeńcem cię swoim uczynił, jest panem twego życia, rządzi nim
jak chce. Powiedz mi: Gdyby jakiś przywódca zbójców miał w swej ręce i władzy
syna królewskiego, który schronił się do niego na pustynię i polubił jego
towarzystwo, czyby mu mógł powiedzieć, azali umrze lub będzie żył? Z pewnością
mógłby to zrobić. W jaki sposób? Nie dlatego, jakoby przewidywał
przyszłość, lecz dlatego, że jest panem i zgładzenia i ocalenia
chłopca, który sam go uczynił swoim panem. Będzie go mógł więc zgładzić, jeżeli
zachce, a również będzie go mógł wypuścić, jeżeli zapragnie; wszak stał mu
się podległym. Gdyby mu powiedział: ‘Będziesz bogaty lub biedny’, tak samo,
gdyż jedno i drugie od niego zależy. Tak większość świata oddała się w ręce
diabła.
5. Zresztą gdy człowiek
przyzwyczai się wierzyć, to i to bardzo pomoże zwodzicielom; nikt bowiem
nie zwraca uwagi na nieszczęścia, póki się nie zdarzą. Jeżeli zaś mają jaką moc
przewidywania przyszłości, to przyprowadź ich do mnie, wierzącego. Nie mówię z chełpliwości,
bo oddalenie się od nich nie jest przyczyną chełpienia się. Jestem wprawdzie
pełen grzechów, ale ze względu na nich nie upokarzałbym się; z nich
wszystkich, za łaską Bożą, szydzę. Przyprowadź więc do mnie takiego maga,
jeżeli ma jakąś moc przewidywania przyszłości; niechaj mi powie, co mi się
zdarzy, co mię spotka jutro. Nie powie, gdyż jestem pod władzą króla, a on
nie ma nade mną władzy, ja mu zaś nie podlegam; jestem daleko od jego kryjówek
i jaskiń, służę jako żołnierz królowi.
‘Lecz’, powiesz, ‘ten a ten
ukradł, a tamten go wskazał’. To przede wszystkim nie zawsze jest prawdą,
lecz śmiechem i kłamstwem, gdyż oni nic nie wiedzą; jeśli zaś coś wiedzą,
powinni raczej mówić o swoich sprawach: w jaki sposób skradziono
liczne dary ofiarowane bałwanom? W jaki sposób stopiono z nich dużo
złota? Dlaczego tego nie przepowiedzieli swym kapłanom? Bo nic nie wiedzą, lecz
nawet dla pieniędzy nie zdołali powiedzieć, gdy bałwochwalcze ich świątynie się
paliły i wielu ludzi razem zginęło. Dlaczego nie troszczą się o własne
ocalenie? Ale jest to tylko rzeczą przypadku, jeżeli gdzieś coś
przepowiedzieli. Są u nas i prorocy, lecz ci się nie mylą; nie mówią
jednego prawdziwie, a drugiego fałszywie, lecz wszystko prawdziwie, a to
jest przewidywanie przyszłości.
Odstąpicie wreszcie od tego
szaleństwa, proszę was, jeżeli wierzycie Chrystusowi; jeżeli zaś nie wierzycie,
to czemu sami z siebie szydzicie, czemu się oszukujecie? Jak długo
będziecie chromać na obie nogi? Dlaczego przychodzisz do maga? Czemu go pytasz?
Skoroś tylko przyszedł i zapytał, oddałeś mu się w niewolę, gdyż
pytasz go, jako wierzący. – ‘Nie’. odpowiesz, ‘nie jakobym wierzył, że mówi
prawdę, lecz aby spróbować’. – I próbowanie, czy mówi prawdę, nie znamionuje człowieka przekonanego, że
kłamie, lecz jeszcze wątpiącego. Czemuż więc pytasz, co będzie? Jeśli bowiem
powie: ‘to będzie, to czyń, a [tego] unikniesz’, to i tak nie
należało oddawać czci bałwanom. Jednak szaleństwo nie idzie tak daleko. Jeżeli
zaś przepowiadają to, co się ma złego stać, nic innego nie zyskujesz z poznania,
prócz niepotrzebnego smutku. Przepowiednia się nie spełniła, a pytający
naraził się na zmartwienie, wysechł jak mumia od tego.
Gdyby to było dla nas pożyteczne,
Bóg nie byłby nam zazdrośnie odmówił; nie byłby nam pozazdrościł Ten, który
odsłonił nam rzeczy w niebie, powiedziawszy: „Co bowiem słyszałem od Ojca,
dałem wam poznać i wszystko, co słyszałem od Ojca, oznajmiłem wam” (J 15,
15); i: „Nie nazywam was sługami, lecz przyjaciółmi; wy jesteście moimi
przyjaciółmi” (tamże). Dlaczegóż więc tego nie dał nam poznać? Bo chce,
ażebyśmy się z tym wcale nie liczyli. Że nie zazdrości znajomości
przyszłości, o tym mówiono starożytnym, a także o ośle i jakichś
innych rzeczach, bo byli głupio młodzi; nam zaś nie zostawił nawet troski o poznanie
przyszłości, ponieważ chce, ażebyśmy się z tym wcale nie liczyli. Ale
czego się uczymy? Tego, czego się tamci nie uczyli, bo wszystkie tamte rzeczy,
to drobiazgi, a myśmy się nauczyli, że zmartwychwstaniemy; że będziemy
nieśmiertelni, wieczni; że żywot ów nie ma końca; że wszystko doczesne
przeminie; że będziemy porwani w chmurach; że źli poniosą karę, a nadto
niezliczonych innych rzeczy, a nic nie jest kłamstwem. Czy nie o wiele
lepiej wiedzieć to, niż że zgubiony osioł znalazł się? Oto otrzymałeś osła,
otoś go znalazł. Cóż za zysk z tego? Czy go znowu nie zgubisz w inny
sposób? Chociażby bowiem on cię nie opuścił, to ty go przez śmierć opuścisz; a owe rzeczy, o których
mówiłem, zawsze mamy, bylebyśmy chcieli nimi władać. Za nimi się więc
ubiegajmy, ich się trzymajmy, jako trwałych, pewnych. Nie zwracajmy uwagi na
wieszczków ani na dających wyrocznie ani na wróżących szalbierzy, lecz
trzymajmy się Boga, który wszystko wie jasno i ma znajomość wszystkiego, a w ten
sposób będziemy wiedzieli wszystko, co należy wiedzieć i osiągniemy
wszystkie dobra.
(św. Jan Złotousty, Homilie na
listy św. Pawła,
Nakładem Wyd. Mariackiego Kraków 1949, t. VIII, s. 274-281)